„EMOCJONALNY” savoir-vivre
Dlaczego „emocjonalny”? Odpowiedź jest dość prosta - relacje międzyludzkie zazwyczaj wiążą się z emocjami. Tradycyjne podejście do savoir-vivre podpowie, aby emocje trzymać na wodzy, być opanowanym i umiarkowanym w reakcjach. Innymi słowy – zachowywać się z wyczuciem i szacunkiem względem drugiego człowieka. Ale czy to takie proste?
Bywa czasem tak, że – jako ludzie uznający dobre maniery za ważne – napotykamy na pewne trudności w zachowaniu względem innych ludzi, szczególnie w różnych „emocjonalnych” sytuacjach. Jak bowiem postępować „stosownie”, gdy ktoś inny jest mocno zdenerwowany, szczerze zawstydzony, albo pogrążony w smutku. Niekiedy też pojawią się niełatwe tematy: choroba, rozwód, czy utrata pracy. Wreszcie możemy mieć do czynienia z sytuacją, gdy emocje pojawiają się w miejscu pracy. Jak zatem zachować takt wobec cudzych emocji?
Niestety nie ma tutaj oczywistych odpowiedzi, brak prostych reguł z zakresu dobrych manier, które „ot, tak” załatwią sprawę. Nie zmienia to faktu, że warto zastanowić jak zapewnić sobie i osobie po drugiej stronie względy komfort i szacunek. Tym samym rozważyć, czego nie mówić osobie zdenerwowanej, zawstydzonej lub smutnej, albo jak zareagować z klasą na czyjeś zakłopotanie?
Podstawą niech będzie wskazówka, że dobre maniery polegają czasem na tym, by nie komentować i nie mówić wszystkiego. Człowiek ceniący dobre wychowanie postara się być empatyczny i wyrozumiały, wykazując się „elegancką” empatią. Będzie słuchający i okazujący zainteresowanie, ale bez przesadnej poufałości. Poklepywanie po ramieniu, stanowcze „uspokój się” najczęściej nie będzie dobrym rozwiązaniem. Właściwsza będzie prosta życzliwość, ale bez narzucania się. A być może warto zwyczajnie pozwolić komuś „nie mieć nastroju”, a zaproponować „obecność”. Tradycyjny savoir-vivre bardzo cenił umiejętność przemilczenia pewnych rzeczy: cudzej pomyłki, niezręczności, czy właśnie słabszego momentu.
Rozmowy o trudnych sprawach takich jak: rozwód, choroby, strata pracy, czy problemy finansowe generują zbliżone okoliczności i niełatwe emocje, w których bywa, że nie wiemy jak zareagować, a chcielibyśmy zachować się „właściwie”. W tym wypadku kluczowa wskazówka jest następująca: milczenie nierzadko bywa znacznie bardziej eleganckie niż niejedna rada. Prawdopodobnie najistotniejsze będzie empatyczne wysłuchanie, bez wścibskich pytań, nawet jeśli chcielibyśmy czegoś więcej się dowiedzieć. Nie każdą ciekawość wypada zaspokajać. Istnieją bowiem pewne granice pytań, nawet w sytuacjach prywatnych. Naturalnie znaczenie ma poziom znajomości i stopień zażyłości, jednakże warto unikać wszelakich komentarzy i porad, które mogą być źle odebrane, po prostu nietaktowne. Zdarzają się bowiem pytania „bez złych intencji”, ale mimo wszystko nietaktowne, np. „czemu jesteś sam/a?”, „ile zarabiasz?”, „dlaczego wyrzucili cię z pracy?” lub „dlaczego nie zmienisz pracy?” itp. Nie szukajmy sensacji w cudzych trudnościach.
Ważnym aspektem będzie też po prostu dyskrecja. Być może ktoś zwierzył się nam i opowiedział o swoich trudnych doświadczeniach, wówczas prostą regułą będzie niepowtarzanie cudzych historii i nieujawnianie prywatnych informacji. Czasem mawia się, że dyskrecja to taka najwyższa forma klasy.
Wreszcie, jak radzić sobie z emocjami w miejscu pracy? Przede wszystkim warto mieć na uwadze, że nierzadko różne emocjonalne i konfliktowe sytuacje zawodowe wynikają po prostu z problemów w komunikacji. Brakuje kultury feedbacku, umiejętności przyjmowania krytyki, ale też przepraszania za błędy. Eleganckie „przepraszam” różni się od usprawiedliwiania się. Generalnie, magiczne: „proszę”, dziękuję” i „przepraszam” niezwykle uspokajają i harmonizują środowisko, w którym przebywamy. Szczególnie w miejscu pracy warto pamiętać o tym, aby nie ujawniać poufnych rozmów, albo nie cytować wiadomości bez czyjeś zgody – nie puszczać w obieg informacji zasłyszanych przypadkiem.
A co z tymi, którzy zdają się nie dostrzegać uczuć i potrzeb innych, nie tylko bliskich, ale również nieznajomych napotykanych w różnych codziennych sytuacjach? I nie chodzi o tych mocno zaawansowanych, którzy bywają określani czasem (niekoniecznie zgodnie z dobrymi manierami) gburami, chamami a nawet prostakami. Ci prawdopodobnie nigdy nie będą liczyć się ze swoim zachowaniem i odczuciami otoczenia. Bywają mocno nieempatyczni a uprzejmość jest dla nich balastem. Cóż, jako ludzie doceniający wartość dobrych manier, możemy przede wszystkim zadbać o własne zachowanie. Nie mamy wpływu na innych, pozostaje nam swego rodzaju tolerancja dla tych, którzy różnią się od nas i myślą inaczej niż my, wierząc, że być może nasz szacunek i empatycznie podejście w jakiś sposób na nich wpłynie.
W końcu, to człowiek z klasą sprawia, że inni czują się przy nim komfortowo i spokojnie. Warto wierzyć, że taka postawa może działać cuda!
Ostatnio dodane komentarze