CZY POTRAFIMY JESZCZE BYĆ GOŚĆMI?
Lubimy myśleć o sobie jako o ludziach gościnnych. Tradycyjna polska gościnność wciąż ma się dobrze, choć być może realizowana jest w nieco innym wydaniu. Dziś częściej niż przy suto zastawionym stole spotykamy się przy kawie, zamawiamy jedzenie, albo organizujemy mniej zobowiązujące spotkania. Natomiast rzadziej zastanawiamy się jednak nad drugą stroną tej relacji.
Stąd pojawia się pytanie - czy nadal potrafimy być dobrymi gośćmi? Bo o ile wciąż całkiem sporo mówi się o tym, jak przyjmować gości, jak nakrywać stół i co podawać, o tyle bycie gościem również wymaga pewnych umiejętności, albo przynajmniej refleksji. I bynajmniej nie chodzi jedynie o to, żeby przyjść z podarunkiem (np. kwiatami), a na zakończenie wypowiedzieć „dziękuję”.
Znajomość etykiety stołowej jest z pewnością bardzo wspierająca, ale warto mieć na uwadze, że współcześnie liczy się coś jeszcze. Dobre maniery rzadziej bowiem polegają na perfekcyjnym stosowaniu określonego rytuału i zasad. Znacznie częściej oznaczają uważność na drugiego człowieka i na sytuację, w której się znajdujemy.
ZAPROSZENIE TO NADAL ZAPROSZENIE
Zacznijmy od rzeczy podstawowej. Jeżeli ktoś nas zaprasza – odpowiadamy. Brzmi całkiem banalnie, ale współczesna komunikacja wykształciła osobliwy zwyczaj pozostawiania wielu spraw „w zawieszeniu” i bez jednoznacznej reakcji. Odczytujemy wiadomość z zaproszeniem, ale nierzadko odkładamy odpowiedź na później (czasem czekając, czy nie wydarzy się coś ciekawszego). W konsekwencji gospodyni/gospodarz nie wie, czy zaszczycimy ich swą obecnością.
A nie jest to problem wyłącznie organizacyjny. Warto uświadomić sobie, że to znacznie więcej, ponieważ to kwestia szacunku dla czyjegoś czasu i przygotowań.
Podobnie sprawa wygląda z odwołaniem wizyty. Naturalnie, plany mogą się zmienić, zdarzają się różne sprawy losowe, czy nieprzewidziane obowiązki. Jeśli jednak wiemy, że nie przyjdziemy, poinformujmy o tym możliwie szybko. Brak informacji alb wysłanie wiadomości 15 minut przed spotkaniem bez ważnego powodu trudno nazwać eleganckim i taktownym.
PUNKTUALNIE i NIE ZA WCZEŚNIE
Paradoksalnie gość może pojawić się nie tylko za późno, ale również za wcześnie. Spróbujmy być empatyczni. 10-15 minut przed umówioną godziną gospodarze mogą jeszcze kończyć przygotowania, szykować się, nakrywać do stołu albo po prostu potrzebować kilku minut spokoju.
Stąd najwłaściwsze jest przybywanie na prywatne spotkanie o umówionej porze lub nawet kilka minut później.
Jednocześnie warto pamiętać, że w świecie, w którym telefon mamy zawsze pod ręką, poinformowanie o większym spóźnieniu naprawdę nie jest trudne.
DOM GOSPODARZA TO NIE HOTEL
Podejmując temat przyjmowania gości niejednokrotnie pisałam, że podstawą jest szacunek po obu stronach: gospodarz powinien zapewnić gościowi komfort, ale gość ma również szanować zasady panujące w jego domu. Ta zasada nie zestarzała się ani trochę.
Możemy mieć różne „domowe” przyzwyczajenia dotyczące chociażby obuwia, jedzenia, dzieci, zwierząt czy palenia. Możemy w domu funkcjonować zupełnie inaczej. Będąc gościem, pamiętajmy jednakże, że jesteśmy u kogoś, a nie u siebie.
Naturalnie, nie oznacza to bezwarunkowego podporządkowania się każdemu pomysłowi gospodarza. Dobre maniery nie polegają przecież na stawianiu kogokolwiek w sytuacji niekomfortowej. Oznaczają natomiast odrobinę elastyczności i powstrzymanie się od komentarzy w rodzaju: „U nas robi się inaczej”, „Naprawdę nie macie telewizora?”, „Dlaczego muszę zdjąć buty?”
Nie musimy wszystkiego rozumieć ani podzielać. Wystarczy uszanować.
GOŚĆINNOŚĆ A TELEFON
W tym wypadku współczesność funduje nam coraz więcej problemów i wątpliwości. Telefon podczas spotkania towarzyskiego może być pomocny, np. gdy pragniemy podzielić się zdjęciami z ważnego wydarzenia, albo właśnie zrobić wspólną fotografię.
Problem pojawia się wtedy, gdy niby jesteśmy obecni, a tak naprawdę niezainteresowani tym co dzieje się wkoło. Szczególnie przykry jest obrazek osób, które w jednej ręce trzymają widelec, a w drugiej telefon…
Nieustające sprawdzanie powiadomień, scrollowanie mediów społecznościowych czy odkładanie telefonu ekranem do góry pomiędzy talerzami wysyła dość jednoznaczny komunikat – coś poza tym stołem może być w każdej chwili ciekawsze niż ludzie, z którymi właśnie przebywamy.
W tekście o dobrych manierach w świecie nadmiaru bodźców pisałam, że dziś jednym z zadań kultury osobistej jest ochrona jakości relacji i wzajemnego szacunku. Wizyta u kogoś, na jego zaproszenie, jest zdecydowanie jednym z najlepszych miejsc, żeby tę zasadę wdrożyć w życie.
NIE WSZYSTKO MUSI TRAFIĆ DO INTERNETU
Jeszcze kilkanaście lat temu gospodarz mógł zastanawiać się najwyżej, czy goście będą dobrze się w jego domu czuć i czy jedzenie będzie im smakowało. Dziś może brać również pod uwagę, czy za godzinę jego salon, stół i pozostali goście nie pojawią się w czyjejś relacji na Instagramie…
To kolejny obszar współczesnej etykiety, którego nie można bagatelizować i warto się nad nim zastanowić. Nie każdy chce być fotografowany, nie każdy chciałby, aby zdjęcia jego domu zostały opublikowane w mediach społecznościowych. Nie każde spotkanie jest bowiem wydarzeniem publicznym.
Kluczowe jest zatem, iż zanim zamieścimy jakieś zdjęcie, szczególnie takie, na którym znajdują się inni ludzie, winniśmy zapytać o zgodę.
WIEDZIEĆ, KIEDY WYJŚĆ
Niby proste, ale wcale nie tak oczywiste. Gdy o 2:00 w nocy gospodarze ziewają, sprzątają filiżanki i mówią: „Jutro tak wcześnie wstajemy…”, to dość mocne sygnały. Dobry gość potrafi odczytać je odpowiednio wcześniej, nie czekając na bezpośredni komunikat „Bardzo nam przykro, ale chcielibyśmy już, żebyście sobie poszli”. Swoją drogą, takie stwierdzenie też niekoniecznie przystoi dobremu gospodarzowi.
Lepiej wyjść odrobinę za wcześnie niż zdecydowanie za późno. I co ważne – podziękować bezpośrednio, albo także wysyłając krótką wiadomość po spotkaniu.
A zatem, być dobrym gościem to zauważyć, że ktoś otworzył przed nami nie tylko drzwi swojego domu, ale również fragment swojej prywatności, czasu i codzienności.
Nie trzeba bezwzględnie (choć warto) znać wszystkich wskazówek savoir-vivre’u. Wystarczy nie przychodzić bez zapowiedzi, odpowiadać na zaproszenia, szanować zwyczaje gospodarza, odłożyć telefon, nie publikować wszystkiego bez pytania, umieć powiedzieć „dziękuję” i wreszcie wyczuć, kiedy spotkanie dobiega końca. To niewiele i jednocześnie całkiem sporo.
Bo choć zmienia się sposób, w jaki się spotykamy, dobre maniery nie wychodzą z mody – zmieniają się jedynie sytuacje, w których nas wspierają.
Ostatnio dodane komentarze