Logo

CZY MUSIMY BYĆ CAŁY CZAS DOSTĘPNI?

CZY MUSIMY BYĆ CAŁY CZAS DOSTĘPNI?

Do niedawna, gdy mieliśmy ochotę z kimś porozmawiać - dzwoniliśmy. Jeśli nikt nie odbierał, zakładaliśmy, że nie może rozmawiać i już. Obecnie jest najczęściej zgoła inaczej. Sprawdzamy raczej, czy ktoś jest online. Piszemy i weryfikujemy, czy wiadomość została wyświetlona. Be względu na porę, czas…

Technologia sprawiła, że kontakt z drugim człowiekiem stał się niezwykle łatwy. Jednocześnie stworzyła nowe oczekiwanie – skoro możemy się skontaktować, druga osoba powinna być również dostępna. Pojawia się jednakże pytania, czy rzeczywiście zawsze?

Liczne komunikatory, z których korzysta prawdopodobnie każdy z nas, nie tylko prywatnie, ale również zawodowo, są bardzo przydatne i użyteczne – po prostu ułatwiają bieżącą komunikację. Nie są jednak pozbawione wad. Krótkie „hej”, pytanie, zdjęcie, wiadomość służbowa zazwyczaj wiąże się z pewnym oczekiwaniem. Zwykle chcielibyśmy otrzymać odpowiedź niemal natychmiast. A jeśli jej nie ma, stajemy się niecierpliwi i kierujemy kolejne komunikaty: „Widziałaś/eś moją wiadomość?”, „Hej, odpiszesz?”, „???”.

W tym kontekście warto byłoby zdobyć się na drobną refleksję. Mianowicie, przeczytanie wiadomości nie oznacza, że ktoś ma w tej chwili przestrzeń, żeby na nią odpowiedzieć. Może być w pracy, podczas spotkania, w drodze, z rodziną albo po prostu potrzebować chwili bez kolejnej rozmowy. Bycie online nie oznacza bycia dostępnym non stop. Telefon, który – owszem – towarzyszy nam niemal cały czas nie jest „przyciskiem natychmiast”.

Stary, tradycyjny savoir-vivre nic do tego teoretycznie „nie ma”. Bądź co bądź dawna sztuka bycia i obycia nie znała smartfonów i internetu, natomiast pamiętajmy, że etykieta ewoluuje i całkiem sprawnie się dostosowuje. Zatem miejmy na uwadze choćby prosta wskazówkę, że możliwość skontaktowania się z kimś o każdej porze nie oznacza, że powinniśmy to robić o każdej porze. Jednocześnie samo wysłanie wiadomości późnym wieczorem nie musi być nietaktem – przecież odbiorca może przeczytać ją rano (choć gdy nie jest konieczne warto poczekać do rana). Kluczowy problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy oczekiwać natychmiastowej reakcji po drugiej stronie – bez zastanowienia, czy to prawidłowe i kulturalne zachowanie.

Co istotne, dobre maniery nie wymagają od nas, żebyśmy odpowiadali na każdą wiadomość w ciągu kilku minut. Przeciwnie – zalecają, abyśmy szanowali czas i uwagę drugiego człowieka. W przypadku etykiety e-mailowej sugerowany czas odpowiedzi na standardową wiadomość wynosi do 3 dni. Dotyczy to szczególnie środowiska zawodowego. Wiadomość wysłana „po godzinach” nie powinna automatycznie oznaczać, że odbiorca ma obowiązek zająć się nią natychmiast. Jeśli sprawa rzeczywiście jest pilna, warto to jasno wyartykułować. Jeśli nie – po prostu uzbroić się w chwilę cierpliwości.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że nierzadko sami tworzymy presję „szybkiego reagowania”. Paradoksalnie więc, problem nie zawsze leży po stronie innych. Sami przyzwyczailiśmy się do natychmiastowego odpowiadania. Sprawdzamy telefon, gdy tylko pojawi się jakiekolwiek powiadomienie i nie potrafimy oprzeć się pokusie, aby od razu napisać. Bez względu na to, czym akurat jesteśmy zajęci: jedzeniem obiadu, rozmową z bliską osobą, odpoczynkiem. A przecież uprzejmość wobec innych dotyczy również od szacunku dla własnego czasu.

Aby być kulturalnymi ludźmi, stosującymi się do zasad współczesnego savoir-vivre, zdecydowanie nie musimy być dostępni 24h. Nie musimy natychmiast odbierać telefonu. Nie musimy odpowiadać na wiadomość tylko dlatego, że została przeczytana. Mamy prawo zakomunikować: „Oddzwonię później”, „Odpowiem jutro” albo „Teraz nie mogę rozmawiać”. Taka informacja ma swoją wartość i nie jest przejawem braku kultury (w przeciwieństwie do braku żadnej odpowiedzi w długim okresie czasu).

Podsumowując, nie oczekujmy natychmiastowej odpowiedzi tylko dlatego, że sami dysponujemy możliwością natychmiastowego kontaktu. Zagwarantujmy sobie wzajemnie trochę czasu. Nie interpretujmy każdej ciszy jako lekceważenia. Nie zamieniajmy komunikatorów w system ciągłego meldowania swojej obecności.

Dobre maniery nie polegają na tym, żeby być zawsze „pod ręką”.

Photo courtesy of Gratisography

Podobne wpisy

„ELEKTRONICZNA” KULTURA

„ELEKTRONICZNA” KULTURA

Komunikujemy się codziennie. Na różne sposoby. Gdyby dokładniej przeanalizować metody, z których korzystamy, to prawdopodobnie większość czasu poświęcamy na e-maile, komunikatory, czaty, social media. Rozmawiamy, dyskutujemy, ustalamy coraz więcej spraw „pośrednio”, czyli jeśli się już spotykamy to raczej online, albo do siebie piszemy. W efekcie nasze głowy nierzadko zaprzątają pytania o poprawność w tego typu kontaktach. Przypuszczam, że wciąż wielu z nas dywaguje, chociażby o słynnym „witam” na początku e-maila…
Więcej...

Ostatnio dodane komentarze