POSZANOWANIE SZTUKI

"Ludzie traktują wyjście do kina jak zaproszenie na ostatnią wieczerzę, film muszą przeżuć, przechrupać i przesiorbać. W teatrach po podłodze turlają się butelki i błyskają telefony, bo kto by przeżył jeden akt bez picia i kontaktu ze światem?" – napisała w liście do redakcji Gazety Wyborczej czytelniczka.
"Rzeczpospolita" podała, że w 2019 roku kina w Polsce sprzedały ponad 60,2 mln biletów za ponad 1,13 mld zł. Ta ilość robi wrażenie. To znakomicie, że coraz więcej osób decyduje się na korzystanie z tego typu rozrywki. Niepokojące jest jednakże to, że wizyta w kinie coraz częściej przypomina wizytę w restauracji typu fast food. Dostępność różnego rodzaju „szybkiego” jedzenia i napojów powoduje, że trochę zapominamy o głównym celu wybrania się do kina. Co gorsza – bywa – że dotyczy to także teatrów.
Zadziwiające jest, że współczesny seans filmowy jest tak bardzo powiązany ze spożywaniem różnej jakości jedzenia, które jest nie tylko często dość mocno „pachnące”, ale i głośne. Widownia bowiem nie tylko ciamka, mlaska, chrupie i przeżuwa, ale także szeleści i wyskrobuje resztki z plastikowych pojemniczków. Co więcej, nie ma specjalnego znaczenia, czy film wymaga, bądź nie, wysiłku intelektualnego.
Naturalnie można uznać, że wyjście do kina może zostać wzbogacone o możliwości posilenia się jakąś przekąską - w końcu seanse w połączeniu z blokiem reklamowym bywają bardzo długie. Można zgłodnieć... Warto jednakże pamiętać o tym, iż nie jesteśmy w kinie sami. Szanujmy zatem innych i jeśli już bardzo potrzebujemy skorzystać z kinowego baru starajmy się robić to zgodnie z dobrymi manierami – jedząc możliwie cicho i „schludnie” oraz nie pozostawiając po sobie resztek i śmieci na podłodze.
Jeśli zaś chodzi o teatr, to jedzenie należy uznać za całkowicie nie na miejscu. Wyjątkiem jest ewentualnie woda, choć i ta może być problematyczna. Jak podaje Gazeta Wyborcza Warszawski Nowy Teatr wystosował prośbę do swoich widzów o niewnoszenie napojów do sali. Powód był prosty – hałas spadających na podłogę butelek, chlupotania wody, czy niekiedy nawet siorbania, zwyczajnie rozpraszał aktorów.
Podobnie rzecz ma się z błyskającymi telefonami komórkowymi. Flesze i świecące ekrany wyjątkowo przeszkadzają aktorom będącym na scenie. Aktorzy oczekują i zasługują na szacunek okazany przede wszystkim poprzez skupienie się na ich grze. Korzystanie z telefonu, a także rozmowy z współtowarzyszami w trakcie spektaklu z pewnością nie będą mile widziane. Stąd coraz częściej przed rozpoczęciem spektaklu usłyszymy prośbę o to, by nie fotografować i nie nagrywać wydarzenia oraz wyłączyć telefon komórkowy. Stosujmy się do tych zasad.
Kolejne „teatralne” deficyty w zachowaniu to niestety coraz częstsze niedopasowanie stroju do miejsca i okoliczności. A przecież stosowny i elegancki ubiór na okoliczność wizyty w teatrze był kiedyś czymś zupełnie oczywistym i bezdyskusyjnym. Nikogo nie trzeba było przekonywać, że to sposób na okazanie szacunku aktorom i samej instytucji jaką jest teatr.
Podobnie należy podjeść do punktualności. Nie spóźniamy się na spektakl, zwłaszcza że spóźnieni możemy zostać nie wpuszczeni na przedstawienie. W dobrym tonie nie będzie też opuszczanie go w czasie trwania, gdyż w tym celu przewidziane są przerwy.
A nawiązując do wcześniejszego zagadnienia zapachu w kinach, w teatrze warto mieć na uwadze nieco inny aspekt. Uważajmy bowiem, abyśmy nie byli zanadto „wypachnieni” perfumami – tak, że aż nie do zniesienia. Będziemy w końcu w przestrzeni publicznej, w której nagromadzenie takich licznych intensywnych woni może utrudniać doświadczanie sztuki.
Podsumowując, ważna jest podstawowa zasada dobrego wychowania, czyli pamiętanie o tym, że nie jesteśmy sami. Świadomość, by liczyć się z innymi, ich odczuciami i potrzebami. To kwestia podstawowego szacunku do innych ludzi. I użyteczność – tak jest po prostu dużo łatwiej i przyjemniej żyć. (R. Mazurowska, T. Sobierajski, „O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek”).
Pamiętajmy o poszanowaniu sztuki.
Ostatnio dodane komentarze