Logo

CZY DOBRE MANIERY MOGŁYBY BYĆ „MANIERKAMI”?

CZY DOBRE MANIERY MOGŁYBY BYĆ „MANIERKAMI”?

Maniery brzmią inaczej niż „manierki”. Raczej trudno z tym polemizować. „Manierki” wydają się odbierać manierom ich powagę, dostojność, istotność. Stąd pojawia się pytanie, czy zdrobnienia zawsze są na miejscu i czy warto je stosować?

Co do zasady, zdrobnienia w języku polskim są dość powszechne i poprawne językowo. Tak najprościej i najczęściej:

- oznaczają mały rozmiar, np. kotek (a kot), domek (a dom),

- wyrażają emocje, np. sympatię i czułość: mamusia (a mama), babunia (a babcia),

- bywają ironiczne, służąc umniejszaniu wartości, ośmieszaniu lub lekceważeniu, np. problemik, kochaniutki, chwilunia.

Sama poprawność zdrobnień pod względem językowym nie oznacza jednak, że ich stosowanie może być bezrefleksyjne. Generalnie, gdy będą służyć do okazywania czułości i sympatii, albo budować przyjazną atmosferę w relacjach prywatnych – ich rola będzie najczęściej pozytywna. Z kolei neutralnie będą działać tam, gdzie pojawi się po prostu informacja, że coś jest niewielkie.

Zdarzają się jednakże okoliczności, gdzie nadużywanie zdrobnień będzie odbierane negatywnie. Otóż, w sytuacjach zawodowych i bardziej formalnych szczególnie istotne jest rozważenie, czy używanie tego typu słownictwa ma sens i jak wpłynie na prowadzoną rozmowę? Nadużywanie zdrobnień może bowiem powodować, że będziemy brzmieć nieprofesjonalnie, a nawet infantylnie.

„Poproszę o raporcik”, „umówmy się na spotkanko”, „spotkamy się na kawusi”, „wysyłam dokumencik”, „poproszę o podpisik w rubryczce”, „prześlę fakturkę”, „są jakieś pytanka” to tylko wybrane przykłady sformułowań, które nie tylko nie brzmią poważnie, ale zwyczajnie nie pasują do „dorosłego” środowiska.

Generalnie, w kontaktach oficjalnych i zawodowych (zwłaszcza hierarchicznych), ale także, gdy prywatnie załatwiamy coś w różnych instytucjach (urzędy, banki, sądy) zdrobnienia nie będą dobrym rozwiązaniem. Z jednej strony mogą sprawiać wrażenie, że to my nie traktujemy kogoś poważnie, z drugiej – my możemy poczuć, że nie jesteśmy traktowani z należytym szacunkiem. Tego typu słówka mogą umniejszać czyjeś kompetencje, bagatelizować powagę sytuacji, a nawet być sposobem na najzwyczajniejszą kpinę.

W tym kontekście warto mieć też na uwadze kwestię zwracania się do innych osób, gdy jeszcze nie jesteśmy po imieniu, ale formalne „Pan/Pani” bywa łączone z imieniem. Nie jest to niedopuszczalne rozwiązanie, aczkolwiek świadczy zwykle o już nieco bliższej relacji i winno być zaakceptowane prze obydwie strony. Ważne jednakże, aby w takich sytuacjach unikać zwracania się do drugiej osoby w stylu: „Panie Pawełku”, „Pani Aneczko”, itp. Będę brzmieć zwyczajnie nietaktownie, a nawet protekcjonalnie.

Podsumowując, zdrobnienia są użytecznym narzędziem językowym, o ile stosuje się je z umiarem i w odpowiedniej sytuacji. Dobrym rozwiązaniem będą w relacjach z bliskimi, tych nieformalnych. Natomiast w sytuacjach oficjalnych i zawodowych będą raczej nietaktowne. Przydatna może okazać się zasada wskazująca, że im większy dystans społeczny i formalność sytuacji, tym bezpieczniejsze będzie unikanie zdrobnień.

Niezmiennie, jak to w dobrych manierach (nie „manierkach”) zaleca się 2 rzeczy: rozwagę i wyczucie.

Podobne wpisy

Proszę Pani…. SŁOWNIK DLA PANI

Proszę Pani…. SŁOWNIK DLA PANI

Obrazki, wypunktowania, mało tekstu i w konsekwencji niewiele zaangażowania czasowego i wysiłku. Tak współcześnie najczęściej przyswajamy informacje. Brak czasu, wielość codziennych obowiązków i zadań generuje rosnące potrzeby bardziej przystępnego sposobu uczenia się. W związku z tym wyjścia nie ma – savoir-vivre czasem również musi być zaprezentowany w sposób uproszczony…
Więcej...

Ostatnio dodane komentarze