Logo

Talk, talk, talk... small talk

Zdjęcie do artykułu

Cisza, wszechogarniająca cisza… A mnóstwo ludzi wkoło, jak to po konferencji. Stoją, rozglądają się, ale konwersacji brak. Nic a nic. Nie wiadomo jak zacząć? Co powiedzieć? Jak zagaić rozmowę? Ładną mamy dziś pogodę, nieprawdaż? Nuda?!

 

Bardzo przydatny byłby tzw. small talk. Jak wskazują poradniki dotyczące savor-vivre lekka, niezobowiązująca rozmowa służąca „złamaniu pierwszych lodów” i odnalezieniu płaszczyzny wspólnych zainteresowań oraz porozumienia. Dla niektórych rozmowa o niczym, banał, szczególnie dziś bezużyteczny i na wskroś nudny. Dla innych bardzo przydatna rozmowa wprowadzająca i budująca przyjemną atmosferę, wpisująca się w wyższą sztukę prowadzenia pięknej i zgrabnej konwersacji.

 

W moim odczuciu poza zwyczajną przyjemnością rozmawiania z innymi, taki small talk po prostu może się nam zwrócić, czyt. opłacić. Przede wszystkim dlatego, że taka lekka konwersacja ma za zadanie wprowadzić nas do dalszej rozmowy towarzyskiej, bądź służbowej. Szczególnie w tym drugim przypadku może okazać się, że nie tylko dowiemy się czegoś ciekawego, ale nawiążemy także istotny kontakt biznesowy. Tym bardziej, że small talk najczęściej prowadzony jest w większym gronie, chociażby w trakcie konferencji, seminariów, prezentacji. Być może będzie to wstęp dla dalszego rozwoju sprawy. Bo czy nie jest tak, że najbardziej interesujące osoby poznajemy trochę przez przypadek? Choć niektórzy podobno small talk-u unikają – zainteresowanych zachęcam do poczytania o pewnym badaniu.

 

Pomimo, że to tylko (albo aż) small talk uprzejmość, miły głos i przyjazny ton są niezbędne. Small talk to bowiem dialog, nie powinien zatem prowadzić do dominacji jednego z rozmówców, a być po prostu przyjemnością. Prowadząc konwersację unikamy tonu protekcjonalnego, ale także nazbyt przymilnego, który utrudni nam zrobienie dobrego pierwszego wrażenia. A warto mieć na uwadze, że small talk to kolejny sposób na jego budowanie. Ważne będą zatem także: kontakt wzrokowy, odpowiednie tempo i głośność mówienia oraz zachowanie odpowiedniej przestrzeni pomiędzy rozmówcami. Już o tym pisałam, ale pozwolę sobie na drobne przypomnienie – bądźmy ostrożni ze zbytnim zbliżaniem się do rozmówcy (szczególnie dotykaniem, np. poklepywaniem po ramieniu), gdyż może to nie być dla niego komfortowe i odebrane bardzo negatywnie. W konsekwencji rozmowa skończy się wyłącznie na pogodzie.

 

A więc właśnie – o czym rozmawiać? Moim zdaniem niestety łatwiej wskazać jest to, co może stanowić potencjalne ryzyko dla tego typu konwersacji, niż będzie bezpieczne i rozwinie każdy small talk w dobrym i oczekiwanym przez nas kierunku. Z pewnością unikamy tematów takich jak: polityka, religia, sprawy moralne i światopoglądowe, stan zdrowia, pieniądze, czy inne osoby nieobecne w naszym gronie. To ostatnie miejmy szczególnie na uwadze. Zwolennicy ploteczek muszą trzymać swoje usta „na wodzy”.

I dlaczego tak trudno wskazać jest optymalne tematy na small talk? Prawdopodobnie dlatego, że tego typu konwersacja dotyczy zwykle sytuacji, w których spotykamy się z nowymi nieznanymi nam osobami, o których wiemy bardzo mało albo nawet nic. Trudno więc od razu ocenić i przewidzieć jaki temat będzie dobrze odebrany i pożądany, a jaki drażliwy i niekoniecznie mile widziany. Co więcej, taki potencjalny rozmówca wcale nie musi być zainteresowany rozmową akurat z nami, a nawet jeśli takową konwersację rozpocznie, nie będzie jej kontynuował. Cóż, wtedy musimy odpuścić. Nic na siłę.

 

A jeśli już uda się nam nawiązać kontakt z jakąś osobą, ale nie zostaliśmy sobie przedstawieni przez np. gospodarza, winniśmy to bezwzględnie uczynić. Następnie rozpocząć rozmowę. Naturalnie naczelnym, powszechnie eksploatowanym i, trudno nie zgodzić się, mało ryzykownym tematem z pewnością będzie pogoda. Warto jednakże ją czymś zastąpić? Czym? Przede wszystkim powinniśmy wyjść z założenia, iż skoro znaleźliśmy się w tym samym miejscu z innymi osobami, w tym naszym potencjalnym rozmówcą/rozmówcami, musi istnieć jakiś temat, który będzie dla obydwu stron interesujący. Może nawiązanie do wydarzenia, w którym uczestniczymy, a może jedno z wystąpień w jego trakcie? Ewentualnie inne aktualne, powszechnie znane zdarzenie (jednakże uwaga – pozbawione implikacji politycznych, czy religijnych).

 

Niby proste, niby „small”, a jednak rządzi się pewnymi regułami. A ku przestrodze chciałam przypomnieć Wam jedną z small talk-owych wpadek w wielkim świecie polityki. Zdarzyło się to podczas spotkania Prezydenta Bronisława Komorowskiego z Prezydentem Barackiem Obamą. Dla rozładowania atmosfery pojawił się żart po stronie Prezydenta Polski. Prezydent miał powiedzieć: Bo z Polską i z USA, Panie Prezydencie, jest jak z małżeństwem. Swojej zonie należy ufać, ale trzeba sprawdzać czy jest wierna…, co zostało przetłumaczone jako like with your wife. Zatem UWAGA.

 

 

 

 

 

 

Podobne wpisy

DOBRA MANIERA #2

Lubię ludzi dobrze wychowanych, kulturalnych, z wyczuciem. Lubię słyszeć niewymuszone i naturalne: proszę, dziękuję, przepraszam. Doceniam przyjemny small talk, kontakt wzrokowy, szczery uśmiech i inne miłe gesty. Szanuję dobry uścisk dłoni. Lubię to wszystko prywatnie i zawodowo.
Więcej...

DOBRA MANIERA #36

Wedle amerykańskiego autorytetu w zakresie dobrych manier – Emily Post – etykieta to nic innego niż komunikacja. Etykieta dotyczy sytuacji, gdy w naszym otoczeniu pojawia się druga osoba. Gdy skierujemy do niej komunikat oczekujemy, że będzie słuchany…
Więcej...

Ostatnio dodane komentarze