Logo

Ręka, rękę, ręką

Zdjęcie do artykułu

Istnieje pewien niemal powszechny, codzienny, niezwykle częsty gest. Gest, który z reguły czynimy spontanicznie, odruchowo, bez zastanowienia. Niekiedy bywa jednakże przemyślany, zaplanowany, bardzo rozważny. Czasem sprawia nam przyjemność, a czasem powoduje niesmak lub pozostawia wiele do życzenia…

 

Ten gest to naturalnie podawanie dłoni – element powitania, pożegnania, pozdrowienia, nawiązania znajomości, przypieczętowania czegoś, składania gratulacji, życzeń, czy kondolencji. A przede wszystkim to kolejny sposób na okazanie szacunku drugiemu człowiekowi – istota dobrych manier i podstawa kulturalnych relacji.

Należąc do osób lubiących obserwować to co dzieje się wokół mnie, zastanawiam się także nad jakością uścisków dłoni, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Moje wnioski są dwojakie – z jednej strony gest ten bywa profesjonalny i generuje pozytywne pierwsze wrażenie, z drugiej nie przynosi satysfakcji i czasem oznacza kiepski wstęp nawiązanej relacji. W trakcie moich spotkań z przedstawicielami różnych środowisk na szkoleniach mam w zwyczaju podpytywać o odczucia innych osób w tym względzie i najczęściej opinie są równie podzielone, choć szczęśliwie coraz więcej jest tych in plus.

Nie będę zbyt oryginalna pisząc, że prawidłowy i skuteczny uścisk dłoni, to taki, w którym podajemy całą dłoń, czynimy to w sposób ciepły, serdeczny, zdecydowany i krótki, połączony z szczerym uśmiechem i spojrzeniem w oczy. To taka oczywista oczywistość. Proponuję jednak każdemu drobną autorefleksję i spojrzenie wstecz na różnorakie sytuacje podawania dłoni, przywołanie w pamięci siebie i innych osób, z którymi mieliśmy okazję ściskać rękę. Ciekawa jestem wyników takiej krótkiej analizy.

W związku z tym, iż moje refleksje są dwojakie, wskażę na początek KILKA KLASYCZNYCH BŁĘDÓW, które czasem się nam przydarzają podczas podawania dłoni:

  1. Tzw. „dziadek do orzechów”, czyli zbyt mocny uścisk, w odczuciu drugiej strony niemalże miażdżący rękę. Patrząc na sprawę stereotypowo i nie „genderowo” dotyczy raczej Panów, którzy ściskają dłoń Paniom.
  2. Tzw. „śnięta ryba”, czyli po prostu zwiędła dłoń podana jakby do pocałunku, uścisk słaby, prawie jakby go nie było.
  3. Tzw. „pompowanie”, czyli uścisk przedłużany bez końca, połączony z równoczesnym uciskaniem i zwalnianiem, jednakże bez sfinalizowania gestu.
  4. Wyrywanie dłoni w trakcie uścisku, szczególnie gdy jest on zbyt długi (jak powyżej) – mimo wszystko taka reakcja jest nieelegancka.
  5. Sztywny, chłodny uścisk, czyli podanie dłoni na wyprostowanej ręce, właściwie prześlizgując się przez dłoń drugiej osoby, pozostawiając wrażanie braku lub bardzo słabego uścisku.
  6. Podanie wilgotnej, zimnej dłoni. Tutaj pozwolę sobie na drobne przypomnienie, iż w trakcie przyjęć stojących (lampki wina) kieliszek trzymamy zawsze w lewej dłoni, aby prawa była gotowa do uścisku. Ponadto warto mieć na uwadze, że o ile wypada podać dłoni w trakcie lampki wina, aperitifu będącego wstępem do przyjęcia zasiadanego, to już nie czynimy tego w trakcie jedzenia i siedząc za stołem.
  7. Wymachiwanie ręką we wszystkie strony w trakcie uścisku, nieuzasadnione kołysanie ręką.
  8. Odsuwanie się i podchodzenie zbyt blisko rozmówcy w trakcie ściskania dłoni, na co należy baczyć szczególnie w kontekście dystansu fizycznego między rozmówcami (tzw. strefy społecznej) akceptowalnej w różnych środowiskach i kulturach.
  9. Podawanie dłoni nad stołem, biurkiem. W moim odczuciu to nadzwyczaj częsty błąd, a powinniśmy pamiętać, że jeśli chcemy kogoś powitać uściskiem dłoni, a siedzimy za biurkiem, winniśmy najpierw zza niego wyjść (wyjątkiem jest sytuacja, gdy ktoś pierwszy wyciąga do nas dłoń nad stołem – wówczas większą gafą będzie nieodwzajemnienie uścisku).
  10. Nieprzyjęcie czyjegoś uścisku. Według Kodeksu Boziewicza (Polski Kodeks Honorowy z 1919 r. regulujący zasady honorowego postępowania) traktował odmowę podania dłoni jako obrazę. Zatem kulturalny człowiek poda dłoń także wrogowi lub osobie, którą darzy szczególną antypatią. Poniżej zwrócę jednocześnie uwagę na kilka drobnych wyjątków pozwalających na pewne odstępstwa od tej reguły.

 

Zatem w jakich sytuacjach w dobrym tonie jest rezygnacja z uścisku dłoni?

  • kiedy osoba, z którą się witamy, ma zajętą prawą rękę;
  • kiedy osoba, z którą się witamy, ma znacznie wyższą rangę (wówczas to ona inicjuje gest);
  • kiedy spóźnimy się na przyjęcie i wszyscy są już przy stole,
  • kiedy w sytuacji biznesowej uczestniczymy w dużym spotkaniu i wszyscy zasiadają już za stołem konferencyjnym, a my wchodzimy ostatni,
  • w trakcie dużych spotkań (konferencji, seminariów), gdyż witanie się z każdym poprzez podanie dłoni po prostu dezorganizuje ich przebieg.

  

Pamiętajmy też kto komu podaje rękę:

SŁUŻBOWO/BIZNESOWO: przełożony podwładnemu, wyższy rangą młodszemu rangą.

TOWARZYSKO: kobieta mężczyźnie, starszy młodszemu.

I tutaj niestety muszę poczynić pewien przytyk w stosunku do drogich Pań, które w sytuacjach towarzyskich czasem czują się nieco urażone faktem, iż Panowie witają się z innymi Panami, a pomijają Panie. Otóż szanowne Panie – kobiety winny mieć na uwadze, iż to one inicjują gest podania dłoni w sytuacji towarzyskiej. Ponadto klasycznie zasady mówią, iż towarzysko będąc w grupie kobiety witają się najpierw z innymi kobietami, następnie kobiety z mężczyznami, a na końcu mężczyźni z mężczyznami.

Ponadto, musimy zdać sobie sprawę, iż dziś podawanie dłoni stanowi obyczaj demokratyczny i ogólnie obowiązujący, a nie było tak zawsze, czego potwierdzeniem są różnorodne anegdoty.

Ponoć w na przełomie XIX i XX wieku w Wiedniu istniała pewna specyficzna praktyka podawania dłoni przez Cesarza Franciszka Józefa wyłącznie ambasadorom i posłom. Dyplomaci niższej rangi tego zaszczytu w ogóle nie doznawali. Z kolei minister spraw zagranicznych Austrii Hrabia Kalnoky podawał rękę tylko ambasadorom, a posłom jedynie cztery palce, innym już zaledwie trzy. Stąd też opowiadano, że po przyjęciu przywołując powozy dyplomatów używano następujących określeń: samochód Jego Ekscelencji nuncjusza apostolskiego, samochód jego Ekscelencji ambasadora niemieckiego, wóz posła belgijskiego, kapelusz i parasol posła serbskiego.

Cieszmy się zatem z tego miłego gestu i pielęgnujmy go z należytą starannością, gdyż nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość [Michał Anioł].

Podobne wpisy

„Manierowe” grzeszki

Dobre maniery są nie zawsze dobre, ale potocznie, gdy mówimy o manierach myślimy raczej o tych dobrych. Być może to zakrawa o myślenie życzeniowe, ale wierzę w takie podejście. Dobre maniery są dla mnie ważne, staram się dostrzegać je i doceniać na każdym kroku, ale nie ukrywam, że nie zawsze jest to możliwe….
Więcej...

Kiedy dobre maniery bywają złe?!

Jesteś właśnie w restauracji, nieszczególnie wyszukanej. W menu dominują tradycyjne polskie potrawy, w tym sporo dań mącznych: wszelakie kluski, kopytka, pierożki, itd. Goście przy stolikach wkoło takie też dania smakują. Jedni jedzą używając noża i widelca, inni tylko widelca. Więc jak to jest z tymi manierami?
Więcej...

Ostatnio dodane komentarze