Logo

CZY KIEDYŚ „POLUBIMY” SIĘ Z ZASADAMI?

Zdjęcie do artykułu

Dość pesymistyczne to podejście, ale z zasadami chyba się już nie „polubimy”, a przynajmniej istotna część z nas tego nie uczyni. I nie chodzi już o swego rodzaju anachroniczność różnych reguł, czy też to, że brakuje nam na nie czasu. Raczej zwyczajnie zostawiamy je coraz bardziej z boku…

 

Naturalnie z dużą wyrozumiałością podchodzę do tego, że różnorodne reguły i normy obyczajowe, szczególnie w czasach pandemii, trudno stosować i praktycznie wdrażać w życie. Codziennie tempo i szybko zmieniająca się rzeczywistość temu nie sprzyjają. Tradycyjne zasady już od dość dawna zdają się nas „uwierać” i  przeszkadzać, jednakże od momentu pojawienia się pandemii proces ten, w moim odczuciu, zachodzi jeszcze intensywniej.

 

Nie chciałabym, abyśmy kojarzyli normy i zasady zachowania wyłącznie z różnorakimi ograniczeniami i zakazami, a życzyłabym sobie, abyśmy wiązali je z przydatnymi wskazówkami i podpowiedziami potwierdzającymi, że warto starać się „zachowywać” i w efekcie wpływać na jakość naszych relacji z otoczeniem. W czasie pandemii tak się jednak nie dzieje, gdyż na horyzoncie pojawiają się przede wszystkim zasady dotyczące bezpieczeństwa i ochrony przed koronawirusem. W efekcie dbałość o relacje z innymi oparta na osobistym kontakcie, stosownym uścisku dłoni, otwartości i uśmiechu niestety tracą na znaczeniu. Po prostu nie sposób z nich korzystać w pełni, gdy obowiązują nas DDM - dezynfekcja, dystans, maseczki. W utrzymującej się niebezpiecznej sytuacji są zwyczajnie istotniejsze, gdyż mają działać dla dobra nas wszystkich. I nie jest to sedno sprawy.

 

Nie chodzi zatem o to, abyśmy klasyczne dobre maniery stawiali ponad względami bezpieczeństwa i na przykład rezygnowali z zalecanego dystansu i ostrożności, gdy spotkamy w jakimś miejscu publicznym kogoś znajomego. Brak uścisku dłoni, czy tym bardziej pocałunku w policzek (jeśli mieliśmy go wcześniej w zwyczaju) będzie w obecnej sytuacji absolutnie uzasadniony.  Istotą dobrych manier nie jest bowiem stosowanie ich za wszelką cenę, bez odniesienia do rzeczywistości. A niestety ta, w której już od ponad 1,5 roku funkcjonujemy jest niezmiennie bezprecedensowa.

 

W związku z tym, to co warto mocno wziąć sobie do serca, to bardzo prosta i uniwersalna reguła dobrych obyczajów, czyli szacunek do drugiego człowieka. Taki wzgląd na innych winien, według mnie, być potraktowany bardzo poważnie, gdyż w czasie pandemii wiąże się nie tylko z dbałością o zdrowie, ale także życie swoje i innych – jakkolwiek patetycznie to nie zabrzmi. A „polubienia” z tą regułą coraz bardziej nam brakuje.

 

Pomimo upływającego czasu nie zachowujemy odpowiednich odległości w różnych miejscach publicznych, nie wszyscy nosimy maseczki, nie dezynfekujemy dłoni. Przypuszczam, że nie tylko ja poczyniłam obserwacje, że pomimo wszechobecnych dozowników z płynami dezynfekcyjnymi nie wszyscy z nich korzystają, wchodząc choćby do sklepu. A gdy stoimy w kolejce do kasy bardzo trudno jest zachować właściwy dystans, ponieważ niejednokrotnie próby odsunięcia się na bok skutkują przybliżeniem się osoby stojącej za nami. Cóż, słabo wychodzi nam odczytywanie sygnałów pochodzących od innych ludzi.

 

Dziś, jeśli nie kwestia konwenansu, to po prostu przyzwoitość powinny pojawić się w naszych głowach. Postępowanie „jak należy” dotyczy bowiem absolutnie podstawowych, egzystencjalnych spraw. Świadczy ono bowiem nie tylko o dobrym wychowaniu, ale również o naszej odpowiedzialności. Jeżeli sami nie obawiamy się koronawirusa miejmy wzgląd na innych i ich potencjalne obawy. Być może znajdą się w naszym otoczeniu osoby dostrzegające ryzyko bardziej od nas – należy to uszanować. Dbajmy wzajemnie o uważność, tak aby – przez przypadek – nie wpadać na innych, ich nie zaczepiać, czy szturchać. Starajmy się zatem podtrzymywać przekonanie, że stosowanie zaleceń i praktycznych zasad porządkujących nasze życie w czasach pandemii nie jest wyrazem podporządkowania, a odpowiedzialności.

 

Nie sposób też pominąć aspektu moralności. Niezmiennie jestem zdania, że dobre maniery „budują” nasz kręgosłup moralny. To one sprawiają, ze jako ludzie dobrze wychowani, przyzwoici  potrafimy szanować poglądy i opinie innych, nikogo nie dyskryminujemy, nie obrażamy i nie piętnujemy. Dotyczy także odmienności poglądów na temat pandemii. Nie można bowiem ukryć, że są one mocno podzielone. Niezależnie zatem od tego podziału warto mieć na uwadze, że stosowanie zasad takich jak DDM niewiele kosztuje i jest elementem przyzwoitości. Nawet jeśli z wszelkimi innymi zaleceniami dobrych manier niekoniecznie nam po drodze, to te mają szczególne znaczenie. W tym kontekście powrócę do już kiedyś zamieszczonego cytatu: Dobre maniery są bezcenne. Przestrzeganie zasad etykiety to nie tylko kwestia estetyki i społecznego konwenansu, lecz przede wszystkim ważny składnik moralnego treningu. Etykieta jest murem odgradzającym świat cywilizowany od pierwotnej, dzikiej, egoistycznej natury. Kultury od barbarzyństwa (Adam Aduszkiewicz, Tylko elegancja nas uratuje. Po co nam ta etykieta?, 19.03.2017).

 

Zakończę również cytatem, pochodzącym tym razem ze „Zwierciadła” (04.11.2021), a traktującym o tym, iż nie należy mylić wolności ze swawolą.

Ludziom myli się wolność ze swawolą. Przecież gdyby była wojna i byłoby wiadomo, że w nocy miasta będą bombardowane, to nie dziwilibyśmy się i nie protestowalibyśmy, gdyby władza kazała zgasić światła, by nie ułatwiać nieprzyjacielowi niszczenia miast. Jeśli jakiś obywatel powiedziałby wtedy: „Jak to, chyba wolno mi robić w moim domu, co tylko chcę”, to uznalibyśmy, że on cierpi na jakiś deficyt poznawczy. A przecież teraz mamy wojnę z groźnym, śmiercionośnym, podstępnym przeciwnikiem. A więc wojna wymaga wdrożenia dodatkowych ograniczeń. Na przykład ograniczeniem prawa kogoś, kto jest zarażony lub może być zarażony, powinno być odizolowanie go od tych, którzy nie są zarażeni. Myślę, że metafora wojny nie dostała się do dyskursu codziennego dlatego, że jest zbyt dramatyczna i byłaby uznana za przesadną. A przecież jest adekwatna, jeśli brać pod uwagę liczbę ofiar śmiertelnych. (Bogdan de Barbaro: "Mamy dziś pandemię nienawiści, pandemię głupoty i pandemię postprawdy", J.Olekszyk - cały wywiad dostępny jest TUTAJ)

 

 

Photo courtesy of Gratisography

 

 

Podobne wpisy

Proszę Pana…. SŁOWNIK DLA PANA

Według Oscara Wilde’a idealny mężczyzna powinien zawsze mówić więcej, niż myśli, i zawsze więcej myśleć, niż mówi. Czy dzięki temu nie tylko wejdzie na drogę do bycia… ale i będzie dżentelmenem? Co zatem winien wiedzieć mężczyzna niemal idealny – tym razem w telegraficznym skrócie?
Więcej...

Elementarne jak ELEMENTARZ (#2)

Ala ma kota… większość z nas pamięta takie zdanie i pielęgnuje w sobie przekonanie, iż to właśnie ono było pierwszym poznanym w pierwszym szkolnym podręczniku. Prawdopodobnie jednak już mniejszość z nas nosi w pamięci fakt, iż był to „Elementarz” autorstwa Mariana Falskiego, który towarzyszył niejednemu pokoleniu Polaków. Ale naturalnie nie o tym elementarzu będzie dzisiaj mowa…
Więcej...

Ostatnio dodane komentarze