Logo

JAK USZANOWAĆ OKOLICZNOŚĆ?

Zdjęcie do artykułu

W ostatni weekend świętowałam bardzo ważną dla mnie prywatną okoliczność. Świętowałam w bardzo wyjątkowym miejscu, które - co wysoce prawdopodobne – było niezwykłe nie tylko dla mnie, ale także dla pozostałych przebywających tam osób. Czegoś jednak brakowało...

 

 

Zanim przejdę do tego dlaczego doskwierał mi pewien „brak” najpierw napiszę nieco więcej na temat samego miejsca, gdyż są w Polsce zaledwie takie dwa. To według mnie świadczy o ich wyjątkowości. Co więcej, nie można odwiedzić ich tak po prostu, „z ulicy”. Wymagają odpowiednio wcześniej dokonanej rezerwacji, potwierdzenia przybycia i, jakby się mogło wydawać, przygotowania, które w moim odczuciu oznacza również zaplanowanie odpowiednio uroczystego stroju. Skoro bowiem możemy świętować coś w osobliwym i nietuzinkowym miejscu warto uczcić to również uroczystym strojem, zwłaszcza – co być może winnam dodać wcześniej – całość dzieje się wieczorową porą.

 

Nie ukrywam, jako świętujący (we dwoje), odpowiednie przygotowania poczyniliśmy. Zależało nam na tym, aby uszanować okoliczność i czuć się prawdziwie wyjątkowo. Nie chodziło zatem jedynie o dochowanie zasad związanych z etykietą ubioru, które choć nie zostały pominięte, to odegrały raczej rolę drugoplanową. Zanim dotarliśmy na miejsce przypuszczałam, że nasze podejście będzie niejako standardowe. Tak jednakże nie było. Nie wszyscy goście tego miejsca uhonorowali je (a także swoje okoliczności) eleganckim ubiorem.

 

Zastanawia mnie, iż coraz częściej, coraz więcej osób, z nieznanego mi powodu, nie przywiązuje wagi do ubioru. Wydaje mi się bowiem, iż każdemu z nas towarzyszą w życiu sytuacje, w których ubiór jest istotny. Wpływa na to jak jesteśmy postrzegani, a przede wszystkim stanowi sposób na okazywanie szacunku otoczeniu. To swego rodzaju warunek konieczny bycia kulturalnym, hołdującym dobrym manierom, człowiekiem.

 

Co więcej, brak uważności w doborze ubioru do okazji – a to wprost mam na myśli – wiele nas pozbawia. Odbiera nam poczucie wyjątkowości, docenienia chwili, wdzięczności za daną okoliczność. Gdy coś świętujemy odpowiednio uroczysty, a nie byle jaki strój, ułatwia nam uszanowanie takiej okazji, wzmacnia doznania, tworzy atmosferę. Nie sposób pominąć też fakt, iż jest także wyrazem zaznajomienia z pewnymi klasycznymi, tradycyjnymi regułami. Już dzieci uczą się bowiem, że istnieją szkolne wydarzenia, na które zakłada się strój „galowy”.

 

Zastanawiając się nad sytuacjami, w których nasz ubiór coraz mocniej powszednieje - a nie powinien - doszłam do wniosku, że jest ich całkiem sporo. Są to chociażby różnorodne uroczystości rodzinne takiej jak: urodziny, imieniny, czy chrzciny, które coraz rzadziej wiążą się z wyjątkowym podejściem do stroju. Przychodzimy na nie ubrani zwyczajnie, codziennie zapominając, że wymagają specjalnego potraktowania solenizanta, czy jubilata. Co więcej, garderoba na znacznie smutniejszych i wymagających powagi uroczystościach, takich jak pogrzeby, również zmienia się niekorzystnie. Ostatnio dostrzegłam, że kolor czarny niekoniecznie jest tym obowiązującym. Bywa, że uczestnicy „ostatniego pożegnania” pozwalają sobie na pewne modyfikacje kolorystyczne, dalekie od stonowania i powagi.

 

Kolejne, według mnie, mniej szanowane okoliczności to wizyty w instytucjach kultury, tj.,: teatrze, operze, filharmonii. Tam również strój uczestników coraz bardziej odbiega od tradycyjnego kanonu zasad. Wyciągnięte swetry, jeans i generalnie niechlujny wizerunek nie są wcale takie rzadkie.

 

Następnie różnorodne egzaminy, np. w trakcie studiów. Biała bluzka i czarna spódnica to naturalnie anachronizm, ale czy warto zastępować go przykrótką minispódniczką i wielkim dekoltem?

 

Prawdopodobnie większość z nas wyrazi również oczekiwanie w stosunku do ubioru w miejscu pracy, szczególnie w odniesieniu do innych osób, np. urzędników, pracowników banków, czy wybranych instytucji użyteczności publicznej. Owszem, chcielibyśmy, aby obsługiwali nas profesjonalnie wyglądający pracownicy, ale wydaje się, że gdy myślimy o swoim ubiorze nierzadko pozwalamy sobie na znacznie większą elastyczność.

 

 

Uszanowanie okoliczności, sytuacji, czy miejsca, to naturalnie nie tylko to jak wyglądamy. To również odpowiednie zachowanie, które wynika z pewnych ogólnie przyjętych, akceptowanych społecznie zasad. Dbajmy o to, by je pielęgnować i podtrzymywać. Nie zgadzajmy się na bylejakość, nie odbierajmy sobie wyjątkowości i przyjemności. Nie zapominajmy o ubiorze.

 

 

 

Podobne wpisy

Tęsknota za… „overdressed”

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że bywam staromodna, nie na czasie, odstająca od realiów i mody, a nawet „trącąca myszką” – tak jak wedle niektórych trącą dziś klasyczne zasady i dobre maniery. Nie potrafię zrozumieć pewnych postaw, zachowań i nie godzę się z postępującymi zmianami. Bywa, że po prostu tęsknię za tym co było, a moja tęsknota zyskuje i zyskuje na sile…
Więcej...

„Wyróżnij się albo zgiń”, czyli o marce, wizerunku i etykiecie

Sympatyczne i przyjazne wrażenie to nie tylko dobre maniery, lecz również dobry interes – to słowa Emily Post, znawczyni etykiety, za sprawą której wyrażenie „zgodnie z Emily Post” wkroczyło do języka Amerykanów jako ostatnie słowo w kwestii zachowania. Skoro zatem określenie „wrażenie” pasuje do „dobrych manier”, to być może warto pójść o krok dalej, łącząc je z „wizerunkiem” i „marką”.
Więcej...

Ostatnio dodane komentarze