Logo

Zaskakujący powrót do pracy…

Zdjęcie do artykułu

To, że powrót do pracy po dłuższej przerwie bywa problematyczny, niechciany, wręcz znienawidzony, to niemal pewnik. Któż bowiem po urlopowym relaksie lubi takie powroty? Pewnie nieliczni. Nie zmienia to faktu, iż mogą one okazać się mocno zaskakujące…

 

….zaskakujące z powodu planów naszego szefa. Może zdarzyć się bowiem, iż na fali wakacyjnego nastroju postanowi, w pewnym sensie, nieco przedłużyć czas naszego wypoczynku – naturalnie w specyficznej formie. Mianowicie zarządzi organizację wyjazdy integracyjnego.

 

Wydawać by się mogło, że „służbowa integracja” niewiele ma wspólnego z dobrymi manierami, i o ile etykieta w miejscu pracy nas obowiązuje (co szczęśliwie coraz mocniej akceptujemy i doceniamy), to tego typu wyjazd nie kojarzy się z przestrzeganiem savoir-vivre-owych zasad. Jest to w końcu sposób na oderwanie od codziennych zawodowych zadań i obowiązków. Z drugiej jednakże strony wymaga pewnego – minimalnego – poziomu zachowań, innymi słowy zachowania kurtuazji. Jakie zatem problemy i kwestie mogą wymagać rozwiązania i przeanalizowania w związku z integracyjnymi wyjazdami?

 

Po pierwsze, CZAS I MIEJSCE.

To najczęściej sprawa leżąca po stronie samego pracodawcy, bądź osób odpowiedzialnych za organizację wyjazdu, ale istotne jest uwzględnienie w jego planowaniu preferencji i oczekiwań pracowników – tak, by integracja była prawdziwą przyjemnością, która przyniesie oczekiwany efekt. Szczególnie, gdy taki wypad będzie angażować 2 dni lub więcej, a na dodatek w weekend. Czas na spokojne przygotowanie i zorganizowanie się uczestników jest niezbędny, a ponadto stanowi wyraz zrozumienia dla osobistych spraw i obowiązków oraz poszanowanie jego czasu prywatnego. Podsumowując, pracodawca winien odpowiednio wcześnie poinformować pracowników. Z kolei sami pracownicy wini mieć na uwadze cel takiej eskapady i możliwie dostosować się do planu, tak by móc w nim uczestniczyć. Indywidualnie mogą podchodzić do swojego zaangażowania w poszczególne elementy wyjazdu (warsztaty, zabawy, inne aktywności), ale o tym później.

 

 

Po drugie, UBIÓR.

To dość częsta trudność w tego typu sytuacjach. Nie zawsze organizatorzy uprzedzą nas i z odpowiednim wyprzedzeniem poinformują o planowanych działaniach i w konsekwencji obowiązujących strojach. Niekiedy bowiem, poza czasem luzu i swobody, z którymi kojarzą się wyjazdy integracyjne, może pojawić się konieczność założenia bardziej uroczystego zestawu ubraniowego. Nieprzygotowanie na taką okoliczność może okazać się bardzo niekomfortowe. W związku z tym zadaniem dla organizatora „służbowej integracji” jest zagwarantowanie pakietu niezbędnych informacji, w tym w zakresie wyjazdowego dress code.

 

 

Po trzecie, RELACJE Z TOWARZYSZAMI WYJAZDU.

A dokładniej – przechodzenie na „Ty”. Gdy już bowiem dotrzemy na miejsce i zaczniemy korzystać z różnych atrakcji, w tym tych prowadzonych przez osoby z zewnątrz, może okazać się, że zostaniemy poproszeni o mówienie sobie na „Ty” właśnie na czas wyjazdu. W firmach i instytucjach, które preferują raczej luźną formę relacji między pracownikami nie stanowi to raczej problemu, ale w tych silnie zhierarchizowanych może okazać się utrudnieniem. O ile osoby pracujące na równorzędnych stanowiskach – na tym samym, czy zbliżonym szczeblu – często będą mówi sobie po imieniu także w pracy, to szef może oczekiwać zachowania dystansu wyrażonego formułą „Pan/Pani”. Wówczas jasne staje się, że po powrocie do pracy powrócimy również do oficjalnej formy zwracania się do siebie. Wątpliwe może okazać się jednakże postępowanie w sytuacji np. wieczornej kolacji, która stanowi podsumowanie dnia i ma być po prostu przyjemnym spotkaniem. Gdy bowiem w ciągu dnia prowadzący/trener ustalił zasady zwracania się do siebie i wskazał, że dotyczą one czasu warsztatu, szkolenia, bądź innej przygotowanej dla nas aktywności, to taka kolacja nie musi być dla nas jednoznaczna. W związku z tym kluczowe staje się ustalenie, czy luźna formuła kontaktu dotyczy całego wyjazdu, czy tylko zajęć, na których pracownicy i ich zwierzchnicy się integrują. Pamiętajmy bowiem, że w standardowych służbowych okolicznościach inicjatywa przejścia na „Ty” leży po stronie osoby wyższej rangą (zwierzchnika).  

 

 

Po czwarte, WŁASNA STREFA KOMFORTU.

Często integracyjnym wypadom towarzyszą różne zabawy i ćwiczenia, które mogą się nam podobać bardziej lub mniej. Co więcej, nie zawsze będziemy mieć ochotę brać w nich udział, gdyż bądź, co bądź będziemy wśród naszych współpracowników, a nie najbliższych znajomych. Natomiast niektóre z takich zadań mogą wymagać publicznego mówienia o sprawach dość osobistych lub fizycznej bliskości. Dlatego też tolerancja dla osobistych decyzji poszczególnych osób w tym zakresie (podstawa klasycznych zasad etykiety) skutkująca rezygnacją z danej aktywności to nie tylko wyraz dobrych manier, ale też profesjonalnego podejścia do realizacji takich działań.

 

 

Po piąte, JEDZENIE i PICIE.

O tak, w trakcie wyjazdu integracyjnego zwykle sporo jemy i pijemy – co istotne – w grupie. Naturalne wydaje się zatem dążenie do dochowania klasycznych zasad etykiety stołowej. Czy nam się to podoba, czy nie – czy się nad tym zastanawiamy nad tym, czy też nie – kilka posiłków dziennie będzie kosztować w gronie mniej lub lepiej znanych nam osób. W końcu to integracja.

O ile śniadanie, czy wspólny obiad nie stanowią raczej problemu, to wieczorna uroczysta kolacja, zakrapiana alkoholem może nie dla każdego okazać się wygodna. Wspólne biesiadowanie może wiązać się z dość intensywnym „zachęcaniem” i namawianiem do wspólnego spożywania różnorakich alkoholi. Polska tradycja to w końcu polska tradycja. Dobre maniery podpowiadają nam, że winniśmy zaakceptować fakt, iż nie wszyscy będą chętni do takiego celebrowania wieczoru i to uszanować. I już.

 

 

Po szóste, WSPÓLNY POKÓJ.

Gdzie by się wyjazd nie odbywał, zazwyczaj zostaniemy postawieni przed faktem konieczności wyboru „sublokatora”. Hotel, pensjonat czy ośrodek rekreacyjny zaoferują nam najczęściej pokoje 2 osobowe i w związku z tym będziemy musieli się do takiego rozwiązania dostosować i mieć na uwadze nie tylko własne preferencje, ale również oczekiwania nowego towarzysza. W związku z tym zanim np. zechcemy zorganizować nocną „pokojową” imprezę, musimy zapytać o to osobę zakwaterowaną z nami w pokoju. Podobnie będzie ze słuchaniem muzyki, czy korzystaniem z hotelowych sprzętów. Miejmy to na uwadze.

 

 

Czy coś jeszcze? Prawdopodobnie tak, aczkolwiek moje doświadczenia integracyjnych wyjazdów (swego czasu sporo w takowych uczestniczyłam) wskazują, że są to najczęstsze kwestie. Abstrahując, od etykiety – bardzo dla mnie istotnej – kluczowi okazują się ludzie. To oni tworzą atmosferę i nastrój do integracji. Dobre maniery wspierają ten proces, choć niekiedy nawet one integracji nie pomogą…

 

Udanych wyjazdów.

 

 

Fot. www.gratisography.com

 

 

Podobne wpisy

Dobre maniery, czyli o GOODMANNERS

Wyobraź sobie, że nie musisz mówić nikomu na powitanie „dzień dobry”, a na pożegnanie „do widzenia. Wyobraź sobie, że nikt nie oczekuje od Ciebie uprzejmego „proszę”, „dziękuję”, ani „przepraszam”. Wyobraź sobie, że w żadnym miejscu nie musisz zwracać uwagi na innych ludzi, ani w pracy, ani na ulicy, ani w jakimkolwiek innym miejscu. Ale czy o to chodzi?
Więcej...

O co chodzi z etykietą, savoir-vivre, itd.?

Dosyć często spotykam się ze skrajnymi reakcjami na hasło „etykieta” - od entuzjazmu po pełen sceptycyzm. Szczęśliwie zdarza się, że przekonanie o zbędności etykiety przeradza się w prawdziwą potrzebę jej zgłębiania, ale równie często króluje podejście – „nie interesują mnie zasady etykiety, bo wolę nie wiedzieć jakie błędy i gafy popełniam”. W związku z tym na początek proponuję krótkie wyjaśnienie co oznacza etykieta i kilka innych pojęć .
Więcej...

Ostatnio dodane komentarze