Logo

Sto lat młodej parze!

Zdjęcie do artykułu

Ciepło, miło, sympatycznie, z dobrą atmosferą i piękną aurą – tak generalnie. Do tego pewien konwenans, a może raczej przesąd, czyli literka „r” w nazwie miesiąca i mamy nic innego jak wymarzony czas na ślub i wesele.

 

O, tak! Czerwiec od lat stanowi czas „wysypu” przyjęć weselnych. Sama doświadczyłam tego zjawiska na własnej skórze, próbując dokonać rezerwacji noclegu w jednym z hoteli urokliwego Roztocza w jeden z czerwcowych weekendów. Najczęstsza odpowiedź, na którą napotykałam, była bowiem następująca: niestety wszystkie miejsca mamy zajęte – mamy w sobotę wesele. Ale naturalnie nie nad tym będę się dziś rozwodzić. Pragnę bowiem spojrzeć na weselne przyjęcia z nieco nietypowej, jak na nie, perspektywy – mianowicie perspektywy stosowania zasad etykiety. Nie będę bowiem ukrywać, iż gdy to zagadnienie się pojawia, zwykle mawiam, iż polskie wesela rządzą się swoimi prawami i na próżno szukać w tym wypadku stosowania reguł savoir-vivre. Naturalnie wyjaśnię dlaczego.

 

Rozpocznę jednakże od czegoś, co wymaga podkreślenia na plus, albowiem w „poza” weselnej praktyce częściej natrafiamy na błędne postępowanie. Odniosę się bowiem do zaproszeń. Zgodnie z zasadami etykiety zaproszenia nie wymagają podpisywania (odręcznego podpisu), gdyż zazwyczaj zawierają formułę wskazującą na to kto i kogo zaprasza na daną uroczystość. W przypadku ślubu jest na przykład formuła: Anna i Tomasz z Rodzicami zapraszają… itd. Osobiście nie spotkałam się dotychczas ze ślubnym zaproszeniem, które byłoby podpisane odręcznie przez młodą parę lub rodziców młodych, w przeciwieństwie do różnorakich zaproszeń dotyczących wydarzeń takich jak: konferencje, seminaria, gale, itd. Te ostatnie są właściwie częściej odręcznie podpisywane niż niepodpisywane. A to błąd. Doceńmy zatem w tym względzie praktykę ślubno-weselną.

 

Kolejne kwestie będą już raczej „na minus”, gdyż dość często stanowią nie tylko o dość luźnym traktowaniu reguł dobrych manier, a wręcz stoją z nimi w dużej sprzeczności.

 

Po pierwsze, toasty. Zgodnie z zaleceniami etykiety na przyjęciu toast najwłaściwiej winien być wznoszony po deserze, najlepiej szampanem, winem musującym lub winem. A jak jest na weselach? Fakt, pierwszy toast jest zazwyczaj wznoszony winem musującym, ale ma miejsce na samym początku, w praktyce jeszcze przed przyjęciem jako takim, gdyż zdrowie młodej pary goście piją zaraz po przybyciu na miejsce przyjęcia. Ponadto niejednokrotnie kolejne toasty wznoszone są alkoholami, które nie są, co do zasady, do tego przeznaczone, np. wódką.

 

Po drugie, zwróćmy uwagę na weselne menu. Zgodnie z etykietą istotna jest kolejność podawania dań, która wygląda następująco:

1. drobne przekąski

2. zimne przystawki

3. zupa

4. gorące przystawki

5. sorbet

6. danie główne

7. sery

8. słodki deser

9. owoce

10. kawa/herbata

Na weselu zaczynamy zazwyczaj od zupy, a następnie dania głównego. Reszta również niespecjalnie przypomina powyższe menu.

 

Po trzecie, jeśli rozważymy samo weselne stołowe nakrycie, to również nie jest ono optymalne w kontekście zasad nakrywania stołu. Rzadko spotkamy właściwą ilość sztućców, naczyń na napoje, czy talerz bazowy (który winien znajdować się na stole do deseru). Serwetka bywa wciąż częściej papierowa niż tak jak być powinno – z tkaniny. Co więcej, obsługa rzadko stosuje się do zasad podawania dań i napojów zgodnie ze wskazaniami etykiety stołowej, według której kelner podaje z prawej strony: alkohole/napoje, zupę, dania porcjowane, a z lewej strony: posiłki nieporcjowane. Brudne naczynia zabiera  z prawej strony.

Jednocześnie wesela zazwyczaj łączą w sobie dwa rodzaj przyjęć: zasiadanie i stojące. Innymi słowy to przyjęcia, na których siedzimy w wyznaczonych miejscach i podawane są nam przez kelnerów porcjowane dania oraz serwowane przystawki umieszczone na stole, a dodatkowo możemy korzystać ze stołu szwedzkiego. Taki „mix” bywa dla gości utrudnieniem, które bardziej problematycznym sprawia postępowanie zgodnie z savoir-vivre. Nie wiadomo jak postąpić brudnymi naczyniami, sztućcami, itd.

Wreszcie, w moim odczuciu, nie do końca wiemy jak zachować się w trakcie jedzenia, obcując z innymi przy stole. Baczmy zatem na ważną zasadę, która podpowiada, iż wypada „dbać” o sąsiadów z prawej i lewej strony, zatem sięgając po półmisek ze stołu winniśmy zapytać osobę z prawej i lewej o to, czy również ma ochotę się poczęstować, natomiast nie jesteśmy zobligowani do kierowania takiego pytania do osób naprzeciwko nas. I już.

 

Po czwarte, wesela zupełnie pomijają zasadę alternacji. Reguła ta jest natomiast dosyć prosta i wskazuje, aby kobiety i mężczyzn usadzać przy stole w sposób naprzemienny. Co więcej, istnieje wskazówka, by także pary damsko-męskie, w tym małżeńskie, nie siedziały obok siebie. Przyczyna jest błaha - chodzi o to, by skorzystać z okazji konwersacji z innymi osobami (nie tylko ze sobą) i delektować się kontaktami towarzyskimi. Na weselu natomiast takiego rozwiązania nie spotykamy.

 

Po piąte, zwróćmy uwagę na weselne stroje gości. Mam wrażenie,  że zapominamy, iż ubiorem winniśmy okazać szacunek młodej parze. Niestety bywa, że – tak jak w innych wyjątkowych sytuacjach (np. teatr, opera) – nasza garderoba staje się niedopasowana, bywa „underdressed”, czyli niewystarczająco elegancka. Uwzględnijmy natomiast, iż zgodnie z zasadami etykiety strój jest bardzo istotny. Kobieta zwykle ubiera się dostosowując się do stroju mężczyzny. Reguła ta dotyczy wprawdzie przede wszystkim ubioru formalnego i półformalnego (fraka i smokingu), ale jest pomocna również w przypadku stroju nieformalnego, jakim jest garnitur.

Panowie na przyjęcia weselne najczęściej zakładają garnitur – to plus, ale towarzyszą im nierzadkie błędy: za krótki krawat, niewłaściwej długości skarpetki i nieoficjalne obuwie, koszula z krótkim rękawem pod marynarką, wreszcie brak samej marynarki kilka godzin po rozpoczęciu przyjęcia (szerzej: „MANIEROWE” GZRESZKI). Panie z kolei grzeszą brakiem rajstop lub rajstopami noszonymi do sandałów. Zapominają również niekiedy o tym, iż niezależnie od tego jak bardzo chcą się podobać, nie powinny nigdy próbować przyćmić wdzięków panny młodej. Stąd, tradycyjnie biała sukienka nie będzie dla kobiety-gościa wskazana.

 

Po szóste… nie to już koniec. To w moim odczuciu kluczowe kwestie. Czy są tak istotne i wymagają niejako „wywrócenia” do góry nogami tradycji organizacji przyjęć weselnych w polskich warunkach? Nie, zdecydowanie nie. Na takim przyjęciu chodzi przecież przede wszystkim o dobrą zabawę i szczęście pary młodej. Ważniejsze zatem będą szacunek i zachowanie zdrowego rozsądku oraz kierowanie się intuicją.

 

Zasady są ważne, ale tradycja również, zatem przyjęcie weselne potraktujmy jako swego rodzaju wyjątek, pewne odstępstwo od reguły wynikające z wyższych przesłanek.

 

Sto lat młodej parze!

 

 

Fot. http://www.gratisography.com/

 

 

Podobne wpisy

Kiedy dobre maniery bywają złe?!

Jesteś właśnie w restauracji, nieszczególnie wyszukanej. W menu dominują tradycyjne polskie potrawy, w tym sporo dań mącznych: wszelakie kluski, kopytka, pierożki, itd. Goście przy stolikach wkoło takie też dania smakują. Jedni jedzą używając noża i widelca, inni tylko widelca. Więc jak to jest z tymi manierami?
Więcej...

Tęsknota za… „overdressed”

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że bywam staromodna, nie na czasie, odstająca od realiów i mody, a nawet „trącąca myszką” – tak jak wedle niektórych trącą dziś klasyczne zasady i dobre maniery. Nie potrafię zrozumieć pewnych postaw, zachowań i nie godzę się z postępującymi zmianami. Bywa, że po prostu tęsknię za tym co było, a moja tęsknota zyskuje i zyskuje na sile…
Więcej...

Ostatnio dodane komentarze