Logo

„Manierowe” grzeszki

Zdjęcie do artykułu

Dobre maniery są nie zawsze dobre, ale potocznie, gdy mówimy o manierach myślimy raczej o tych dobrych. Być może to zakrawa o myślenie życzeniowe, ale wierzę w takie podejście. Dobre maniery są dla mnie ważne, staram się dostrzegać je i doceniać na każdym kroku, ale nie ukrywam, że nie zawsze jest to możliwe….

 

…. przede wszystkim dlatego, że istnieją też złe maniery, zachowania niepoprawne, nieodpowiednie i to nie tylko dlatego, że reguły savoir-vivre wskazują inaczej. Część takich niewłaściwych obyczajów jest po prostu oznaką braku szacunku do innych ludzi – jakkolwiek mocna to teza.

Żeby dokładniej rozważyć tę kwestię postanowiłam zebrać w jednym miejscu wszelkie przejawy złych zachowań, o mniejszym lub większym kalibrze, które prawdopodobnie każdy z nas od czasu do czasu (miejmy nadzieję) spotyka. Powracam tym samym to koncepcji moich subiektywnych list – dziś w zakresie naszych grzeszków dotyczących łamania dobrych manier w różnych sferach – dla pewnego porządku.

 

Po pierwsze, czego doświadczamy w kontakcie z innymi w MIEJSCACH PUBLICZNYCH:

  1. Przede wszystkim dość widoczny jest zanikający powoli obyczaj mówienia: „Dzień dobry” i „Do widzenia”. Coraz częściej w miejscach użyteczności publicznej (urzędy, szkoły, uczelnie, inne instytucje) nie funkcjonuje już proste „Dzień dobry” na wejście i „Do widzenia” na wyjście. Dostrzegam też, że coraz rzadszej jest obecny wśród sąsiadów. Wreszcie zapominamy, że dotyczy on również windy, tak na co dzień, np. w miejscu, w którym mieszkamy.
  2. Następnie to tłok na schodach ruchomych. Zazwyczaj zajmujemy całą ich szerokość, pomijając praktyczną wskazówkę etykiety mówiącą o ustawianiu się z prawej strony poręczy, dodatkowo „gęsiego”, jeśli jesteśmy w grupie.
  3. Doświadczamy też nieznajomości zasad precedencji, szczególnie w trakcie dużych wydarzeń (np. uroczystości publicznych, konferencji, seminariów) z udziałem przedstawicieli różnych szczebli władzy i znanych osobistości. Niestety ich powitanie nazbyt często odbywa się w sposób pomijający status i rangę, nieco przypadkowo i nieprzemyślanie, choć nie można ukrywać, że ustanowienie właściwej kolejności to nie lada wyzwanie.

 

Po drugie, jakie grzech popełniamy w KONTAKCIE Z INNYMI:

  1. W trakcie powitania szczęśliwie coraz rzadziej, ale wciąż, lekceważymy uścisk dłoni, nie dbając o jego dobrą jakość i przyjemność, którą winien dawać obydwu stronom. Zbyt lekki, albo zbyt mocny, pozbawiony kontaktu wzrokowego lub uśmiechu to najczęstsze błędy. Niepoprawne jest także podawanie dłoni nad stołem. Zapominamy też, że towarzysko to kobieta inicjuje podanie ręki mężczyźnie (Drogie Panie nie obrażajmy się na Panów, gdy nie podają nam dłoni), a służbowo osoba wyższa rangą osobie niższej rangą (płeć nie ma znaczenia).
  2. W moim odczuciu bezwzględną gafą jest też całowanie w rękę w sytuacjach służbowych, choć spoglądając do świata polityki, także tej międzynarodowej, wcale nie tak rzadko dostrzeżemy taki obyczaj.
  3. Nie uwzględniamy indywidualnego dystansu (intymny, społeczny), który każdy z nas traktuje jako odpowiedni w trakcie kontaktu z innymi, zarówno bliskimi, jak i mało znanymi ludźmi. Nachalne zbliżanie się w trakcie rozmowy do drugiej osoby może stanowić duży dyskomfort. Warto obserwować nie tylko siebie, ale także naszego rozmówcę.
  4. Niewłaściwe jest również ogólne mieszanie etykiety towarzyskiej z biznesową i uwzględnianie zasad opartych o relacje płci – pomiędzy kobietami i mężczyznami – w sytuacjach służbowych. Jest to zagadnienie trudne, ale myślę, że do niego powrócę, zwłaszcza z powodu inspiracji książką jednej ze znawczyń dobry manier.
  5. Problematyczne okazują się rozmowy telefoniczne. Mianowicie nagminnie rozmawiamy przy innych - w towarzystwie znajomych i współpracowników oraz w miejscach publicznych (w restauracji, autobusie, na konferencji). Nie jest to poprawne zachowanie. Jeśli musimy odebrać winniśmy przeprosić i odejść na bok, tak by nie przeszkadzać innym. Zdarza się również, iż pomijamy dobry obyczaj oddzwaniania, jeśli w danym momencie nie mogliśmy odebrać. Nie nagrywamy się również na pocztę głosową, pomimo, że nagranie zostało uruchomione, a to po prostu mało użyteczne.

 

Po trzecie, czego doświadczamy w RESTAURACJI/W TRAKCIE JEDZENIA:

  1. Być może Panowie nie mają tej świadomości, ale w trakcie wchodzenia do restauracji o „szarmanckości” mężczyźnie nie świadczy przepuszczanie kobiety przodem. Do restauracji wkracza pierwszy dżentelmen, aby móc wskazać swojej partnerce najodpowiedniejszy stolik.
  2. Mamy problem z serwetką (tą odpowiednią z tkaniny, a nie papierową), albowiem w ogóle zapominamy o jej użyciu – wówczas tkwi przez cały posiłek na stole. Ewentualnie traktujemy ją jako narzędzie wycierania wszystkiego wkoło. Serweta służy natomiast do ochrony naszego ubioru oraz delikatnego osuszania ust, szczególnie pomiędzy jedzeniem i piciem (aby nie pozostawiać nieestetycznych śladów na szkle). Wreszcie, na szczęście rzadko, ale zdarza się, że bywa wkładana za kołnierz (to dopuszczalne jedynie w bardzo wyjątkowych miejscach).
  3. W trakcie przyjęć stojących zachowujemy się jakbyśmy obawiali się, że zabraknie dla nas jedzenia. Nakładamy sobie zbyt dużo, a poza tym zbyt często przepychamy się i zapominamy o kulturze „kolejki” w trakcie podążania do szwedzkiego stołu. Szerzej: CIAMKAM… BO LUBIĘ.
  4. Gdy spożywamy posiłki w kilka osób okazuje się, że w zapomnienie odchodzi zwyczaj oczekiwania z rozpoczęciem jedzenia na wszystkich.

 

Po czwarte, jakie grzeszki towarzyszą naszemu UBIOROWI,

U PANÓW:

  1. Klasyk gatunku to męski strój letni – nic dodać , nic ująć – sandały noszone do skarpet. Choć w temacie skarpet to nie koniec. Skarpetki są często niedopasowane kolorystycznie (w sumie intensywne wzory i kolory to współczesny trend), a najczęściej zbyt krótkie, choć nie powinny odsłaniać męskiej łydki w trakcie siadania (szerzej: EISTEIN ICH NIGDY NIE NOSIŁ…).
  2. Podobnie w okresie letnim częsty obrazek to koszula z krótkim rękawem noszona do garnituru widoczna nie tylko po zdjęciu marynarki, co obnaża brak wystającego mankietu. Oscar Wilde powiedział tak pięknie: Dżentelmenowi nigdy nie jest gorąco.
  3. Kolejny klasyk – zbyt krótki lub zbyt długi krawat. Krawat odpowiedniej długości to taki zawiązany do wysokości paska lub maksymalnie jego połowy. Ponadto spinka do krawata wedle etykiety jest passé. Należy pamiętać także o pasku, a zdarza się, że brakuje go przy garniturze.
  4. Analogicznie Panowie zazwyczaj nie zwracają uwagi na odpowiednią długość spodni w trakcie noszenia garnituru , najczęściej są zbyt długie. O zasadach dotyczących spodni pisałam w artykule: CIĄG DALSZY CZYLI MIARA IDEALNA.
  5. Eleganccy Panowie korzystają coraz częściej z poszetek, zapominając jednakże, iż nie mogą wyglądać identycznie jak krawat. Poszetka winna korespondować z pozostałymi elementami stroju, w tym krawatem, ale nigdy nie powinna być identyczna (ten sam wzór i kolor, ten sam materiał). Szerzej: POSZETKA W BRUSTASZY.
  6. Za ten grzeszek możemy zrzucić nieco winę na sklepy, które przede wszystkim w swojej ofercie mają muszki na gumce. Drodzy Panowie, jeśli już zdecydujecie się na muchę proponuję nauczyć się jej wiązania i korzystać z najprawdziwszej wiązanej muszki.

 

U PAŃ:

  1. Panie mają moim zdaniem problem z rajstopami. Nie noszą ich wcale, nawet w sytuacjach oficjalnych (bo przecież jest gorąco!?), choć na rynku dostępne są różne ich grubości, bądź noszą je w sposób nieodpowiedni – do sandałów. To zdecydowanie błąd, co więcej bardzo nieestetyczny.
  2. Panie często mylą też kobiecość z frywolnością. Sympatyzują ze zbyt dużymi dekoltami, zbyt krótkimi spódnicami, zbyt wysokimi obcasami i przezroczystymi elementami ubioru w miejscu pracy i w sytuacjach oficjalnych. Podążają ślepo za modą, pomijając całkowicie klasyczne wskazówki etykiety ubioru.

 

WSPÓLNIE:

  1. Zbyt „płytka bielizna” odsłaniająca niekoniecznie estetyczne widoki w trakcie schylania.
  2. Ubiór tzw. underdressed (za mało elegancki, niedopasowany) w miejscach i na okazje tego wymagające. Ostatnio szczególnie teatr obnaża nasz brak uznania dla kunsztu aktorów i niezrozumienie potrzeby oddania im należytego szacunku właśnie ubiorem.

 

Po piąte,  co jeszcze niepoprawnie robimy:

  1. Zapominamy o ruchu prawostronnym i spacerujemy złą stroną ulicy utrudniając innym poruszanie.
  2. W trakcie jazdy rowerem poruszamy się po chodnikach, pomimo coraz większej ilości dostępnych ścieżek rowerowych.
  3. Bywamy wulgarni, a przecież nic w tym pięknego. Zwrócę uwagę szczególnie Paniom, iż w mojej sondzie dotyczącej postrzegania damskich manier przez Panów, wulgarność była jednym z największych damskich wykroczeń wskazywanych przez mężczyzn (CZY TA „DAMA”, PROSZĘ PANA, BYŁA DOBRZE WYCHOWANA?)

 

Na podsumowanie dodam, iż w złym tonie jest również wytykanie innym błędów w ich zachowaniach. Publiczne krytykowanie i odwoływanie się do własnych „dobrych manier” zdecydowanie nie jest ich wyrazem. To raczej wykazywanie się niezrozumieniem idei szacunku, tolerancji i dobrego wychowania. Można by rzec rodzaj grubiaństwa i zmanierowania.

Skupiajmy się zatem przede wszystkim na sobie, tak by od własnej osoby rozpocząć realizację pięknej przygody z dobrymi manierami, a powyższa lista niech stanowi dla nas przydatną pomoc w pielęgnowaniu własnych pozytywnych zachowań.

 

I na sam koniec dodam, że dzisiejszy wpis jest wynikiem moich obserwacji i refleksji, gdyż uwielbiam się takim obserwacjom poddawać.  Nie po to by krytykować, ale przeciwnie – wspierać, to co w savoir-vivre najlepsze i najpiękniejsze.

 

 

 

Fot. http://www.gratisography.com/

 

 

Podobne wpisy

Kiedy dobre maniery bywają złe?!

Jesteś właśnie w restauracji, nieszczególnie wyszukanej. W menu dominują tradycyjne polskie potrawy, w tym sporo dań mącznych: wszelakie kluski, kopytka, pierożki, itd. Goście przy stolikach wkoło takie też dania smakują. Jedni jedzą używając noża i widelca, inni tylko widelca. Więc jak to jest z tymi manierami?
Więcej...

Proszę Pana…. SŁOWNIK DLA PANA

Według Oscara Wilde’a idealny mężczyzna powinien zawsze mówić więcej, niż myśli, i zawsze więcej myśleć, niż mówi. Czy dzięki temu nie tylko wejdzie na drogę do bycia… ale i będzie dżentelmenem? Co zatem winien wiedzieć mężczyzna niemal idealny – tym razem w telegraficznym skrócie?
Więcej...

Ostatnio dodane komentarze