Logo

„Wyróżnij się albo zgiń”, czyli o marce, wizerunku i etykiecie

Zdjęcie do artykułu

Sympatyczne i przyjazne wrażenie to nie tylko dobre maniery, lecz również dobry interes – to słowa Emily Post, znawczyni etykiety, za sprawą której wyrażenie „zgodnie z Emily Post” wkroczyło do języka Amerykanów jako ostatnie słowo w kwestii zachowania. Skoro zatem określenie „wrażenie” pasuje do „dobrych manier”, to być może warto pójść o krok dalej, łącząc je z „wizerunkiem” i „marką”.

 

Efekt, jak przypuszczam, będzie nietuzinkowy. A z wyzwaniem mierzę się nie ja, ale wyjątkowy gość na moim blogu – Agnieszka Walczak-Skałecka (agnieszkaskalecka.com), która wierzy, że silne marki osobiste mogą zmienić świat, dlatego pomaga je budować i lepiej komunikować.

 

Agnieszka jakiś czas temu zaprosiła mnie na swojego bloga („DOBRE MANIERY MARKI OSOBISTEJ”), więc postanowiłam odwzajemnić zaproszenie. Dziś zatem niezwykły wpis poświęcony marce osobistej, dla której – co istotne  – etykieta nie pozostaje obojętna…

 

 

Marka a wizerunek

Budowanie marki osobistej to złożony temat. Często spotykam się z mylnym pojmowaniem tego procesu jako kreowania wizerunku, czy najprościej to ujmując opakowywania się do sprzedaży. Nie mogę zaprzeczyć - te elementy mają swoje miejsce w budowaniu marki, ale nie one są w nim najważniejsze, a już na pewno nie są z nim tożsame.

 

Budowanie marki osobistej to proces, który trwa w zasadzie całe życie. Od pewnego momentu na naszej osi czasu możemy świadomie wpływać na ten proces. I warto to robić, bo świat "wyróżnij się albo zgiń" nie zmieni się nagle w miejsce przyjazne osobom nie dbającym o świadomy rozwój swojego życia i kariery zawodowej. 

 

Wyróżnij się albo zgiń

"Wyróżnij się albo zgiń" nie musi jednak oznaczać ciągłej pogoni. Wręcz przeciwnie. Głęboko wierzę, że można znaleźć swój własny sposób na wyróżnienie się i budowanie swojej marki osobistej bez konieczności ciągłego gonienia za nowymi trendami, nowymi stanowiskami czy klientami. Silna marka to taka, która ma wpływ na życie swoich odbiorców. Żeby to robić nie musi wjeżdżać w nich taranem.

Spotykam na swojej drodze osoby, które nie dbają o swój wygląd. Spotykam i takie, które próbują czynić z tego swego rodzaju manifestację i punkt rozpoznawczy własnej marki osobistej. I przyznaję, że są takie dziedziny, w których jedno lub oba te podejścia są akceptowalne. Niestety są to nieliczne wyjątki.

W przeważającej części nie jesteśmy w stanie zatrzymać procesów zachodzących w naszych umysłach. Bardzo często zachodzą one bowiem podświadomie i automatycznie. Oceniamy po okładce. Mamy oczywiście wpływ na swoje decyzje i dzięki świadomości mechanizmów jakie zachodzą w umyśle, możemy choć częściowo kontrolować wydawane przez nas osądy. Nie zmieni to jednak faktu, że wrażenia składają się na te osądy - czy nam się to podoba czy nie.

Marka jest jak pogoda - jakaś jest zawsze. Podobnie jest z wrażeniami, które wywieramy na innych. Możemy więc świadomie podejść do tematu ich projektowania lub zdać się na łut szczęścia.

Warto pamiętać, że zdecydowanie łatwiej porozumiewamy się z osobami podobnymi do nas. W sytuacjach biznesowych, kiedy oceniasz w mgnieniu oka (a zapewniam Cię, że to robisz), szukasz tych podobieństw lub różnic właśnie w wyglądzie zewnętrznym, mowie ciała, sposobie wysławiania się. W tym kontekście Twój wygląd może szybko zjednać Twojego rozmówcę lub skutecznie go odstraszyć, a czasem nawet obrazić. 

Zewnętrzne atrybuty takie jak ubiór, fryzura, makijaż, dodatki to nic innego jak narzędzia komunikacji, które nieustannie wysyłają komunikaty w przestrzeń. Raz uruchomione nie przestają tego robić. Czy wiesz jakie sygnały wysyłasz?

 

Po pierwsze nie szkodzić

Strój, fryzura, makijaż mogą bardzo łatwo przykuwać uwagę i pomagać w osiąganiu założonych celów. Równie często obserwuję jednak jak wielką krzywdę czynią. Mówię nie tylko o niestosowności w doborze, ale w dużej mierze również o tym, że nadal wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, które wybory są dla nich korzystne ze względu na ich naturalne przywary. Jakie kolory podkreślają urodę a jakie sprawiają, że cera staje się ziemista i zmęczona? Jakie kroje pomagają podkreślić mocne strony sylwetki, a które uwydatniają to co chcielibyśmy ukryć? Jaka fryzura będzie odpowiednia dla konkretnej twarzy i sylwetki? Czy i jaka broda sprawi, że noszący ją Pan będzie wyglądał jak z model z okładki lub zaniedbany starzejący się dzieciak?

Pytań jest bardzo wiele. A odpowiedź jedna - po pierwsze nie szkodzić. Znajomość zasad kiedy konkretny strój założyć wypada a kiedy nie - nie wystarcza. Cały efekt i tak popsuje o dwa rozmiary za duży garnitur. 

 

Uniwersalne zasady

Nie licząc wąskich subkultur wszystkich obowiązuje kilka prostych zasad. Nie musisz chcieć budować marki eksperta, żeby postępować zgodnie z nimi. Zdrowy rozsądek i szacunek do drugiego człowieka powinny towarzyszyć wszelkim relacjom i zachowaniom, w szczególności tym społecznym, a za takie właśnie uważam dobór garderoby. Przede wszystkim warto pamiętać o dwóch uniwersalnych zasadach.

  1. higiena osobista - rzeczy najbardziej oczywiste są czasem najtrudniejsze. Jako higienę rozumiem nie tylko poranną toaletę (prysznic, mycie zębów i włosów, użycie antyperspiranta), czystą garderobę (w tym buty), ale również sprawdzanie stanu owych elementów  w ciągu dnia, chociażby dbanie o świeży oddech i czyste dłonie.
  2. dostosowanie stroju, fryzury i makijażu do sytuacji - na inne rzeczy możemy pozwolić sobie w siłowni, na mieście z przyjaciółmi, w biurze, na spotkaniu z ważnym klientem czy wizycie na oficjalnej uroczystości. 

Osoby nie potrafiące zadbać chociażby o te elementy mogą być postrzegane jako niechlujne lub aroganckie. Na takim podłożu ciężko budować jakąkolwiek markę osobistą. 

 

Różnice w grupach

Wiele grup zawodowych posiada określone kody związane z garderobą. Te plemienne odzienia pozwalają nie tylko oceniać przynależność do poszczególnych grup, ale też określić status poszczególnych osób wewnątrz tej grupy. Środowiska bardziej konserwatywne będą zdecydowanie bardziej cenić rozwiązania zbliżone do klasycznej elegancji. Za przykład można wziąć tu chociażby dyplomatów, polityków czy prawników (choć nie we wszystkich krajach). 

Są też takie grupy zawodowe, które cenią sobie kreatywność, indywidualizm i przełamywanie kanonów. W takich środowiskach ekstrawagancja, łączenie różnorodnych stylów i zaskakujące zestawienia nie będą niczym niezwykłym, a często wręcz mile widzianym. 

Jeśli weźmiesz pod uwagę klasyczną pracę w biurze to znajdzie się ona gdzieś pośrodku tej skali. 

Dodatkowym elementem tej ubraniowej układanki jest dress code. Pracodawca może ustalić swoje własne reguły dotyczące sposobu ubierania się pracowników w zależności od zakresu obowiązków i stanowiska. Formalnie spisane zasady najczęściej jednak w mniejszym lub większym stopniu odwołują się do zasad klasycznej elegancji.

 

Szewc bez butów chodzi

W starych porzekadłach jest sporo prawdy. Bez trudu mogę wymieniać przykłady fryzjerek, których fryzura zniechęca do choćby zastanawiania się czy usiąść na jej fotelu, fotografów, którzy nie dysponują żadnym dobrym zdjęciem swojej osoby, czy też osób zajmujących się komunikacją nie potrafiących w skuteczny sposób zakomunikować własnych umiejętności.

W wielu przypadkach przysłowiowy szewc potrzebuje pomocy zewnętrznej - choćby fryzjerce trudno jest samodzielnie obciąć sobie włosy (tak przynajmniej zakładam, choć w internecie można znaleźć i takie talenty). Chodzi tu jednak o sposób myślenia o sobie samym. Każdy powinien być wizytówką własnej działalności i choć w każdym przypadku oznacza to trochę co innego, to atrybuty zewnętrzne podobnie jak wszystkie inne aspekty komunikacji marki składają określoną obietnicę odbiorcom. 

Często takie sytuacje spowodowane są "klątwą wiedzy". Zakładamy, że rzeczy dla nas oczywiste są równie oczywiste dla naszych odbiorców. W większości przypadków tak nie jest. Przekaz musi być prosty, klarowny i angażujący - ten który wysyłamy przy pomocy naszych zewnętrznych atrybutów również. Bez względu bowiem na to jak mocno chcielibyśmy negować "ocenianie po okładce" wszyscy to robimy. Jak już wspomniałam, jest to element charakterystyczny konstrukcji ludzkiego umysłu - wszyscy korzystamy z uproszczonych reguł wnioskowania, bo to po prostu oszczędza energię wydatkowaną przez mózg. Zdając sobie sprawę z tych zjawisk możemy niwelować część negatywnych skutków z nimi związanych, jednocześnie próbując przekuć je na swoją korzyść.

 

Twój wyróżnik

Zewnętrzne atrybuty z jednej strony pomagają upodobnić się do naszych rozmówców. Z drugiej jednak strony są stosunkowo łatwym sposobem na wyróżnienie się.

Paweł Tkaczyk - człowiek, który jak sam o sobie mówi zarabia na życie opowiadaniem historii, swoim wyróznikiem uczynił koszulkę z logo Batmana, bez której nie występuje publicznie. Jeśli ktoś widzi go po raz pierwszy i jeszcze nie zapamiętał nazwiska, to bez trudu odnajdzie go po tej właśnie koszulce.

Magda Gesler - restauratorka i gwiazda telewizji. Jej wyróżnikiem są włosy. Zawsze bujne, kręcone, nieco figlarne, wydawać by się mogło pełne ognia, pasji i energii... i bardzo charakterystyczne. 

Premier Beata Szydło - w trakcie kampanii wyborczej charakterystycznym elementem jej ubioru stała się broszka, choć i za takie uznać można nieklasycznie skrojone kołnierzyki w koszuli czy żakiety.

Elementów, którymi można się wyróżnić w wyglądzie zewnętrznym, jest sporo. Podziwiamy ludzi, którzy posiadają określony i klarowny styl, choć często trudno jest nam określić co właściwie na niego się składa.

Najważniejsze jest to, że wyróżnik wcale nie musi oznaczać krzykliwości czy łamania zasad klasycznej elegancji. Równie dobrze może to być poruszanie się w tych właśnie ramach. Panowie i Panie decydujące się na podążanie za kanonem stroju i wyglądu opierającymi się na etykiecie coraz częściej wyróżniają się dziś z tłumu. Ponadczasowe kroje, klasyczna kolorystyka i odrobina ekstrawagancji, kiedy pozwala na to sytuacja są doskonałą bazą budującą wizerunek eksperta. 

Poszukiwanie własnego stylu, który z jednej strony jest odzwierciedleniem wartości leżącej u podstaw konkretnej marki osobistej, z drugiej pozwalający na okazanie szacunku najważniejszym jej odbiorcom, jest najlepszym rozwiązaniem.

 

Zabawa wrażeniem

Podobno ulubioną odpowiedzią psychologów na niemal każde pytanie jest "to zależy". W wypadku zewnętrznych atrybutów, jak i wielu innych aspektów budowania marki osobistej, jest podobnie. 

Marki, które za główny archetyp osobowości będą przyjmować Buntownika, trudno zamknąć w ramach klasycznej elegancji. Nawet jeśli tak się dzieje, to marka o takiej osobowości powinna choć trochę te zasady przełamywać. Co nie musi jednak oznaczać ich całkowitej negacji.

Trudno też wyobrazić sobie Błazna, którego działania skupiają się na przyciąganiu uwagi i "robieniu szumu", w klasycznym garniturze. Ale i to nie jest niemożliwe.

Mówiąc o zabawie wrażeniem mam na myśli przede wszystkim dystans do własnej osoby. Do dziś pamiętam jedno z pierwszych szkoleń w jakim uczestniczyłam z kreowania wizerunku publicznego właśnie. Słuchaliśmy o doborze stroju prowadzącego szkolenie, decyzjach dotyczących modelu samochodu, który miał w określony sposób odnosić się do marki, modelu a nawet koloru samochodu przełożonego, który w tamtym czasie był ważną personą publiczną. Z wypowiedzi można było sądzić, że dbałość o zewnętrzne atrybuty jest niezwykle skomplikowanym procesem pozycjonowania swojej osoby w relacjach ze współpracownikami i klientami. Szkoda tylko, że Pan prowadzący z taką pasją i szczegółowością nie zadbał o stan swojego obuwia na to spotkanie. Opowiadał nam o tych wszystkich zawiłościach w dziurawym sportowym bucie. 

I właśnie dlatego zdrowy rozsądek jest najlepszym doradcą. Budowanie relacji z wykorzystaniem wszystkich możliwych narzędzi komunikacji, w tym atrybutów zewnętrznych, to jeden z najważniejszych elementów życia zawodowego każdego z nas. Bądźmy uważni i autentyczni - tylko tyle i aż tyle. Nie popełnia błędów tylko ten kto nic nie robi, nie warto więc zbyt mocno piętnować "wpadek" (w tym też swoich). Warto jednak pamiętać, że jeden drobny element może popsuć najstaranniej przygotowywany efekt.

Zabawa wrażeniem to dla mnie również eksperymentowanie. Nie zachęcam do różowej brody czy innych drastycznych zmian. Uważam jednak, że testowanie tego co najlepiej się sprawdza dla Ciebie i Twoich odbiorców jest najlepszym sposobem na skuteczną komunikację, w każdej jej sferze. 

 

Czy jest na to wszystko recepta?

Chcąc świadomie zarządzać wrażeniem w kontekście budowania marki, trzeba zacząć od tego co dla marki powinno być najważniejsze - od jej odbiorców i potrzeb jakie marka chce i jest w stanie zaspokajać. Bez odpowiedzi na te pytania wszystkie działania są mniej lub bardziej przypadkowe. Twój wygląd powinien iść w parze z wartościami, które chcesz realizować i celem, który chcesz osiągnąć. Spójność komunikatów na wszystkich poziomach jest niezwykle ważna, zadbaj więc by Twój wygląd składał tę samą obietnicę co Twoje słowa. 

 

 

Fot. http://www.gratisography.com/

 

Podobne wpisy

Czy marce mogą pomóc dobre maniery?

Dawno, dawno temu markami były proste artykuły gospodarstwa domowego, takie jak mydło, herbata, proszek do prania, pasta do butów - zwyczajne, codzienne produkty, które zużywano i kupowano ponownie (...). Współcześnie wszystko to zostało przewrócone do góry nogami...
Więcej...

„Manierowe” grzeszki

Dobre maniery są nie zawsze dobre, ale potocznie, gdy mówimy o manierach myślimy raczej o tych dobrych. Być może to zakrawa o myślenie życzeniowe, ale wierzę w takie podejście. Dobre maniery są dla mnie ważne, staram się dostrzegać je i doceniać na każdym kroku, ale nie ukrywam, że nie zawsze jest to możliwe….
Więcej...

Ostatnio dodane komentarze