Logo

RELAKS, gafa i OBCIACH…

Zdjęcie do artykułu

Są takie specyficzne zachowania, które można odbierać rożnie. Czasem są nam obojętne, niekiedy bardzo nam przeszkadzają, innym razem mocno się z nimi solidaryzujemy. Generalnie zdarza się nam uważać, że w pewnych okolicznościach wolno nam więcej. Tłumaczymy wówczas sobie i innym , że czas letniego relaksu – a o nim właśnie mowa – to sytuacja absolutnie wyjątkowa, rządząca się swoimi prawami. Zatem co można powiedzieć o statystycznym Polaku na wakacjach? Służę…

 

….przemyśleniami.

 

Relaks, gafa i obcjach to dosyć mocne słowa i prawdopodobnie wypadałoby potraktować je z „przymrużeniem” oka. Natomiast coś musi być „na rzeczy”, albowiem  przy okazji zbliżającego się czasu wakacyjnego odpoczynku temat obciach powraca jak bumerang, m.in. w radio. I muszę przyznać, że to właśnie moja ostatnia wizyta w Radio Lublin poświęcona dyskusji na powyższy temat stała się moją inspiracją do dzisiejszego artykułu. Na jej podstawie powstała lista polskich wakacyjnych gaf. Proszę bardzo:

 

# 1 OKLASKI W SAMOLOCIE

Nieco dziwny to obyczaj, który dotyczy – ponoć – jedynie Polaków. Nie ukrywam, że nie należę do osób często podróżujących samolotami (przedkładam niezależność poruszania się własnym autem nad transport podniebny), ale jest to przykład niezwykle często przytaczany.

Myślę, że tak jak w zgodzie z dobrymi manierami nie musimy  - na przykład - dziękować za obsługę kelnerowi w restauracji (co – nota bene – pewnie wydaje się zaskakujące), tak nie „oklaskujemy” momentu bezpiecznego lądowania samolotu . Pilot bowiem wykonuje w ten sposób po prostu swoją pracę.

Co więcej, w związku z tym, iż takie „powietrzne środowisko” jest bardzo często mocno multikulturowe winniśmy uwzględnić, iż inni niekoniecznie zrozumieją nasze zachowanie. Ponadto może ono zostać odebrane jako niegrzeczne i będące wyrazem braku szacunku do współtowarzyszy podróży oraz zwyczajnie zakłócanie ich spokoju.

 

 

# 2 POZASTANDARDOWY UBIÓR

Co oznacza w tym wypadku „pozastandardowy”? Nic innego niż strój niedostosowany do miejsca i okoliczności.

Ogólnie rzecz biorąc, zbyt rzadko przed wyjazdem na zagraniczny urlop czynimy swego rodzaju „kulturowe rozeznanie” umożliwiające nam zdobycie lub pogłębienie wiedzy o obyczajach panujących w miejscu, do którego się wybieramy – a szkoda. Są bowiem destynacje, które wręcz tego wymagają, albowiem ich odmienność kulturowa determinuje charakter ubioru.

Z drugiej strony są również przesłanki znacznie prostsze, a również wpływające na obowiązujący strój. Mianowicie – bez względu na kraj i obyczaj – okoliczności wymagające podstawowej elegancji i dobrego smaku, także na urlopie, i odłożenia na chwilę przypisanych mu swobody i luzu. Stąd, na przykład, na kolacji w hotelowej restauracji nie wypada Paniom pojawić się w kostiumie plażowym, a Panom w krótkich spodenkach w połączeniu z „okropnym grzeszkiem”, czyli klapkach/sandałach połączonych  z (białymi -  sic!) skarpetkami.

Tego typu błędy i niedbałość tworzą niestety dosyć niekorzystny wizerunek polskiego urlopowicza i Polaka w ogóle. A winniśmy o nasz image dbać, szczególnie poza granicami naszego kraju. Nie zapominając jednocześnie, że to również kwestia szacunku – o czy pisałam wielokrotnie.

 

 

# 3 RESTAURACYJNE KOSZMARY

Otóż, bywanie w hotelowej restauracji nie jest dziś niczym niezwykłym i wyjątkowym. Jak wskazują badania Polacy coraz chętniej korzystają z oferty hoteli. Natomiast niestety niekiedy ze sporymi trudnościami przychodzi nam dostosowanie do obowiązujących zasad, zwłaszcza w restauracji.

Myślę, że problemy z właściwym zachowaniem dotykają szczególnie klientów opcji „All inclusive”, którzy mają dostęp do specjalnej oferty menu i alkoholu. Zazwyczaj zakładają bowiem, iż taką ofertę należy zrealizować na 100%, gdyż skoro za nią zapłacili, to absolutnie nic nie może się zmarnować, a opcja niejako się nam „należy”. Stąd prawdopodobnie obserwujemy kolejki i przepychanki do szwedzkiego stołu przy śniadaniu oraz talerze wypełnione po brzegi dostępnymi smakołykami w dziwacznej konfiguracji (ryba, jajeczko i ciasteczko obok siebie na jednym talerzyku). Co więcej zamiłowanie do nadmiaru jedzenia („muszę wszystkiego spróbować”) powoduje, że w trakcie drogi w kierunku stolika jedzenie spada nam na ziemię, a w połączeniu z „kosztowaniem” alkoholu generuje mieszankę wybuchową.

Pamiętajmy zatem, że nic nam nie ucieknie, a do szwedzkiego stołu możemy podejść kilka razy w ciągu posiłku i delektować się w spokoju lokalnymi specjałami. Warto mieć na uwadze, iż dobre maniery podpowiadają, aby za każdym razem sięgnąć po czysty talerzyk.  

Ponadto uzupełniając zagadnienie savoir-vivre w restauracji nie sposób pominąć kwestii napiwków. Czasem miewam bowiem wrażenie, iż Polacy hołdują „kulturze nienapiwkowej”. Zbyt często poszukujemy bowiem uzasadnienia dla braku konieczności ich ofiarowywania lub zwyczajnie uważamy, że się obsłudze nie należą. Nie tędy droga. Napiwek stanowi bardzo miły gest i znakomity sposób na podziękowanie za fachową pomoc w trakcie wizyty w restauracji. Warto zatem o nim pamiętać, szczególnie że w niektórych krajach będzie nam standardowo wliczane do rachunku. To całkiem wygodne rozwiązanie.

 

 

# 4 MIEJSCA PUBLICZNE I NIENORMOWANE OBYCZAJE

Miejsca publiczne, a zatem takie, w których spotykamy innych ludzi, także  w sytuacji urlopowej, stawiają przed nami pewne wymagania. Wydaj się to naturalne, oczywiste. Dlaczego zatem miewamy problemy ze stosownym zachowaniem?

Bywamy zbyt „swobodni”, a dokładniej zanadto hałaśliwi i ostentacyjni, np. w rozmowach z towarzyszami podróży. Uwielbiamy publiczne komentowanie (zwykle zakładając, że nikt nas nie rozumie, co jest nie zawsze słuszne) i wszechobecne towarzystwo telefonu, bez względu na to, czy prowadzenie rozmów telefonicznych w danym miejscu jest dozwolone.

Błędy w naszym zachowaniu dotyczą również fotografowania. Cóż – każdy pragnie mieć pamiątkę z wakacji – to zrozumiałe – ale miejmy na uwadze, iż nie każda okoliczność na to pozwala. Bądźmy więc bardziej uważni w dostrzeganiu wskazówek mówiących o tym co nam wolno, a czego nie, w różnych miejscach publicznych.

 

 

Jak widać to dosyć krótka lista, ale w moim odczuciu gromadząca kluczowe, choć – owszem – nieco stereotypowe gafy Polaków przydarzające się nam w trakcie wakacyjnego relaksu. Okres urlopu to piękny, specjalny czas, bezrefleksyjnych odpoczynku i luzu. Odnajdźmy w nim jednakże choć kilka chwil na refleksję na temat dobrych manier…

 

Miłego relaksu i chwil wytchnienia!

 

 

 

Podobne wpisy

„Manierowe” grzeszki

Dobre maniery są nie zawsze dobre, ale potocznie, gdy mówimy o manierach myślimy raczej o tych dobrych. Być może to zakrawa o myślenie życzeniowe, ale wierzę w takie podejście. Dobre maniery są dla mnie ważne, staram się dostrzegać je i doceniać na każdym kroku, ale nie ukrywam, że nie zawsze jest to możliwe….
Więcej...

KINDERSZTUBA poszła na URLOP…

Pewna sytuacja: ciepłe letnie popołudnie. Ludzie, dużo ludzi. Woda (dokładniej wielka fontanna). Jest miło, nawet bardzo miło. Nagle ktoś śmie zaburzyć ten przyjemny czas. Jakiś „facet pilnujący porządku” (w odblaskowej kamizelce) krzycząc przez megafon nawołuje do wyjścia z wody (dokładniej fontanny)…
Więcej...

Ostatnio dodane komentarze